Jednocześnie dzisiejsza zwyżka doprowadza do przebicia oporu przy 1083 pkt., ale niski obrót, towarzyszący temu ruchowi nakazuje ostrożność przy interpretacji tego sygnału. Stwarza on szanse na dalsze zwyżki w kierunku 1110-20 pkt., ale ich nie przesądza. Trudno oprzeć się wrażeniu, że wzrosty kursów były możliwe głownie dlatego, że od kilku dni mamy bardzo wyraźne uspokojenie nastrojów na zagranicznych giełdach, co skłoniło podaż do wstrzymania się z decyzjami i zaczekania na dalszy rozwój wypadków. Wyprzedany rynek niejako automatycznie to wykorzystał i odbił się do poziomu 1092 pkt. dla WIG20. cały czas pozostajemy jednak w obrębie czarnej świecy z 25 lipca. To zresztą przypomina trochę sytuację węgierskiego indeksu, który odrobił niewiele więcej od tego, co stracił tworząc ostatnią długą czarną świecę. Często powołuję się na ten indeks, ale zbieżność zachowań jest tu w dłuższym terminie bardzo duża.
Diagnozując sytuację w przedstawiony sposób, czyli upatrując głównego czynnika zwyżki w uspokojeniu sytuacji na świecie, nie możemy pozostać spokojni przed jutrzejszą sesją. Zakładając problemy z kontynuacją zwyżki w USA, co jest prawdopodobne po znów słabszych od oczekiwań danych z rynku pracy (jutro ważne dane o stopie bezrobocia i wydatkach konsumenckich), można się spodziewać, że ewentualne pogorszenie nastrojów przełoży się i na kondycję naszego rynku. Choć dzisiejsze dane z USA nie są zbyt ważne (o 16.00 jeszcze indeks ISM), to jednak z uwagi na zignorowanie przez rynki poprzednich złych informacji, mogą przelać czarę rozczarowania i rozpocząć mocne odreagowanie ostatnich wzrostów.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu