Do tego w ostatnich dniach nie napłynęły żadne złe informacje, co uspokoiło atmosferę wokół rynków akcji. Po długim opieraniu się światowemu odreagowaniu wreszcie i my do niego przystąpiliśmy. Nie będę ukrywać, że ostatnie sesje mnie uśpiły i nie spodziewałem się aż tak mocnego ruchu w górę. Cóż, w krótkim terminie stawianie prognoz na naszym rynku jest bardzo trudne. W dłuższym wciąż króluje trend spadkowy, ale pozostaje jeszcze pewien margines na dalsze wzrosty. Choć zasięg prognozowany w oparciu o wysokość formacji podwójnego dna został już na początku notowań wypełniony, bo WIG20 przekroczył 1134 pkt., ale pozostaje szansa, iż byki doprowadzą indeks w okolice 1150 pkt., gdzie znajduje się SK-45 oraz dołek z 16 lipca. Nieco wyżej mamy 38,2% zniesienie dwumiesięcznych spadków, a o tyle mniej więcej odbiły się amerykańskie indeksy.

Wielu ciekawych spostrzeżeń powinna dostarczyć dzisiejsza sesja. Zobaczymy, czy uda się doprowadzić do kolejnej zwyżki. Na razie sytuacja przypomina tą, jaka występowała przy poprzednich tak mocnych dziennych wzrostach. Wysokie otwarcie, ogromne obroty w pierwszej godzinie i duże kłopoty byków w dalszej części notowań. Po trzech kwadransach WIG20 od maksimum stracił już 20 pkt. i teraz ma tylko 1125 pkt. Wsparciem jest wczorajsze zamknięcie 5 pkt. niżej, główny opór mamy przy 1151 pkt. Zejście WIG20 poniżej 1125 pkt. powinno sprowokować dalsze zniżki w kierunku 110 pkt. Jednocześnie wydaje się, że wsparcie w połowie wczorajszej świecy jest dziś bezpieczne.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu