Przebieg dzisiejszej sesji jest charakterystyczny dla końca kolejnych korekt w bessie, zapoczątkowanej w marcu 2000 r. Choć tak naprawdę z większą pewnością o powrocie do spadków będzie można mówić, kiedy WIG20 spadnie poniżej 1087 pkt., gdzie znajduje się górna granica konsolidacji z przełomu lipca i sierpnia.
Najważniejszym czynnikiem rozwoju sytuacji pozostaje koniunktura na światowych giełdach. Ostatnie sesje rodzą podejrzenia, iż tam również odreagowanie przeceny z okresu maj-lipiec ma się ku końcowi. Przypomnę, że Nasdaq już przebił linię miesięcznych wzrostów, DJIA i S&P500 mogą to zrobić dziś. Wyraźnie pogorszył się obraz rynku niemieckiego, a dzisiaj opublikowany indeks Ifo, wskazujący na bardzo słabe perspektywy niemieckiej gospodarki, nie daje nadziei na poprawę kondycji naszego największego partnera handlowego.
Ze spółek wyróżnił się po raz kolejny Elektrim, który spadł do poziomu nienotowanego od 1993 r. Silny spadek Tepsy nie zrobił dobrego wrażenia, choć technicznie można jeszcze liczyć na to, że mieliśmy ruch powrotny do przełamanej wczoraj linii trendu spadkowego. Jednak w dłuższej perspektywie górę mogą wziąć obawy o drożejące euro, co podniesie koszty obsługi długu. Fatalnie wypada KGHM. Silnie spadały też spółki komputerowe, choć w mniejszym stopniu, niż urosły wczoraj.
Ewentualne przełamanie przez DJIA i S&P500 linii trendu wzrostowego może spowodować jutro dalsze spadki.
Krzysztof Stępień