Pytanie o to, czy nasz rynek na dłuższą metę jest w stanie opierać się światowym trendom pozostaje wciąż aktualne. W moim odczuciu jest to mało prawdopodobne i nie ma zbyt wielu argumentów pozwalających w to wierzyć.
Patrząc na wykresy największych spółek też nie ma powodów do optymizmu. Tepsa wczoraj pokonała wsparcie przy 11,85 zł, Pekao dziś potwierdziło wiarygodność wybicia w dół z miesięcznej konsolidacji, Prokom i ComputerLand przekroczyły bardzo ważne wsparcia i można się spodziewać ruchu w kierunku ubiegłorocznych dołków, KGHM nadal wygląda fatalnie, BRE po odbiciu miesiąc temu od wieloletniej linii trendu wraca do bessy i powinien niedługo atakować lipcowy dołek. Softbank i ComArch są w silnym trendzie spadkowym. Orbis wyłamał się z trzymiesięcznej stabilizacji. Przyzwoicie wyglądają jeszcze BZ WBK i Świecie, ale są one w zdecydowanej mniejszości.
Warto też zauważyć, iż indeks cenowy całego rynku spadł poniżej dołka z końca 1995 r. i jest na najniższym poziomie od kwietnia 1995 r. To też element wskazujący na silną bessę na rynku.
Jeśli do tego dzisiejszy ISM spadnie poniżej 50 pkt. sytuacja byków będzie tragiczna. Nie można wykluczyć, iż wtedy już dziś na zamknięciu 1040 pkt. na WIG20 "pęknie". A wielokrotna obrona 1040 pkt. i powszechna wiara w znaczenie tej bariery spowodują, że dalszy ruch w dół będzie dynamiczny i przekroczenie 1000 pkt. nie zajmie wiele czasu. ISM musiałby być znacznie lepszy od oczekiwań, by wywołać na amerykańskich giełdach wzrosty.
Krzysztof Stępień