Trend boczny cechował dzisiaj większość światowych indeksów, które lizały rany po rekordowych masakrach byków we wrześniu i całym trzecim kwartale. Miniony miesiąc po raz kolejny potwierdził swoją złą tradycję, a wypowiadane kilka tygodni temu nadzieje, że "teraz jest inaczej" z obecnej perspektywy brzmią niczym bycze marzenia na szczycie internetowej hossy. Kierując się takimi analogiami nie sposób zapomnieć o tradycyjnych (tymczasowych) dołkach na przełomie września i października. Mimo głębokiej bessy przewartościowanie większości rynków wciąż nie podlega dyskusji, ale skala wyprzedania i osiągnięcie oczekiwanych poziomów przeceny powinno w krótkim terminie skłaniać na rynkach zachodnich do nieco mniejszego pesymizmu.
Jak mogłoby przełożyć się to na nasz grajdołek? Niewątpliwie, takie odreagowanie pomogłoby kontraktom w obronie niedawno naruszonych wakacyjnych dołków, a indeks ustrzegło przed ryzykownym ich testowaniem. Niżej bowiem czeka rynki dość szybki, przynajmniej 50-pkt. spadek. Mimo zasadności takiej ewentualnej przeceny, zatrzymanie zachodniej spirali spadków powinno nasz rynek przed tym obronić i utrzymać modny w ostatnich tygodniach horyzont. Takie niezdecydowanie na GPW może utrzymać się, niestety, aż do czasu rozstrzygnięcia Irlandzkiego referendum (19 X).
Marek Pryzmont
PARKIET