Gdyby jeszcze bykom udało się przekroczyć 1118 pkt. na rynku może zapanować mała euforia. Wzrostom sprzyja znakomita sytuacja na giełdach Eurolandu, gdzie zwyżki sięgają 3-5%. Co prawda trzeba wziąć pod uwagę, że rosnący o 5% DAX wczoraj stracił blisko 3%, co trochę tonuje nastawienie do dzisiejszego ruchu, ale sama skala zwyżki jest rzeczywiście imponująca. Pozwala dołączyć temu indeksowi do grona tych, które odrobiły 38,2% ostatniej fali spadkowej.
U nas wyróżnia się dziś Pekao ze zwyżką o blisko 4%. W podobnej skali rośnie Prokom. Dużo jest wzrostów o 2-3%. Ze względu na bardzo dobre nastroje na świecie podaż jest na razie prawie niewidoczna, choć obroty przekraczają już 130 mln zł. Najwięcej z tego przypada na BPH PBK, gdzie wolumen może dziś być największy od stycznia b.r. Już teraz obróciło się blisko 75 tys. akcji. Warto zauważyć, iż kurs się przy tym prawie nie zmienia i wynosi 221 zł.
Zastanawiające jest to, jak nasz parkiet zachowywałby się przy gorszej koniunkturze na świecie. Trudno się też oprzeć wrażeniu, że zwyżki w Eurolandzie są trochę przesadzone, bo oparte głównie na przekonaniu, iż po okresie ostrzeżeń ze spółek nie powinny już z nich dotrzeć negatywne informacje. Oczywiście jest to prawdopodobne, ale też trzeba się liczyć, że w przeciwnym przypadku te zwyżki mogą się zawalić, jak domek z kart.
U nas czekamy na to, jak wypadnie test oporu w strefie 1110-1118 pkt., której przełamanie dawałoby szansę na wyrównanie sierpniowego maksimum.
Krzysztof Stępień