Jeśli jednak spojrzeć szerzej na tło ostatnich wydarzeń rynkowych, wypada zauważyć, że kilkusesyjne ożywienie rozpoczęło się od podania dobrych wyników przez raptem kilka spółek w tym Yahoo!. We wzrostach nie przeszkodziły nawet dane o spadku sprzedaży detalicznej oraz indeksu nastrojów amerykańskich konsumentów publikowanego przez Uniwersytet Michigan (z ponad 86 pkt. aż do 80,4 pkt.). Wzrosty opierają się zatem raczej na podłożu psychologicznym (wzmocnionym wynikami kilku spółek) niż fundamentalnym i w związku z tym mogą być mniej trwałe. Czas na korektę wydaje się być odpowiedni - amerykańskie DJ IA, S&P500 i francuski CAC40 dotarły 15/10/2002 do dołka z 05 września tego roku, który stanowi jeden z pierwszych poważniejszych oporów w procesie odwracania trendów. Jak dotąd z jego przebiciem poradził sobie jedynie Nasdaq Composite (środowe otwarcie z 40-punktową luką bessy sugeruje jednak, że powrót poniżej nastąpi szybko) oraz FT-SE100.

Reasumując, dotychczasowym wzrostom bardzo przydałoby się poparcie w postaci danych makro zwiastujących globalne ożywienie. Tymczasem wyniki trzech największych ośrodków gospodarczych świata - USA, Europa i Japonia - nie zwiastują szybkiej poprawy. Jest zatem dość prawdopodobne, że zanim będziemy mogli "odtrąbić" koniec bessy spotkamy się jeszcze bliżej z niedźwiedziem.

Maciej Czajkowski DM BOŚ SA.