Warto jednak zauważyć, iż ani kontrakty na amerykańskie indeksy, ani też indeksy z Eurolandu nie chcą już dyskontować bardzo dobrych wyników Microsoftu, co sugeruje, że pozytywny bodziec w postaci zysków zgodnych z zaniżonymi prognozami analityków przestaje działać, a do głosu dochodzą obawy o przyszłość gospodarki. A ostatnie dane znów były słabiutkie, choć zostały zupełnie zignorowane przez zagraniczne giełdy. Kiedy jednak rozpocznie się odreagowanie mocnych wzrostów powinny one zostać zdyskontowane.
O ile z amerykańskich firm dochodzą wieści zgodne z oczekiwaniami, to Ericsson podał stratę dużo większą od oczekiwań i nie był w stanie przedstawić klarownej wizji tego, ile czasu zabierze firmie wyjście na prostą.
Na naszym rynku początkowy zapał do zakupów można tłumaczyć tym, że wczorajsze wydarzenia polityczne nie przerodziły się na razie w nic groźniejszego. To uspokoiło inwestorów, że przynajmniej w przyszłym tygodniu nie dojdzie do rozpadu koalicji rządzącej. Pytaniem pozostaje to, jak w dalszej części sesji rynek zachowa się w obliczu jutrzejszego referendum w Irlandii. BUX wyraźnie spada od rana i był ostatnio jednym ze słabszych indeksów. Czy u nas niewiadoma związana z wynikiem referendum odegra jakieś znaczenie? Wydaje się, że przeważa przekonanie, że zakończy się ono po myśli euroentuzjastów. Z drugiej strony najwięksi gracze mogą pomyśleć, że lepiej dziś pozytywnie zakończyć dzień, żeby w przypadku odrzucenia Traktatu Nicejskiego z wyższych poziomów akcje sprzedawać. Spore obroty w pierwszej godzinie sugerują, że nie będzie to nudna sesja.