Jednak szerokość dzisiejszego spadku nie jest zbyt duża. Tak, jak wczorajszy wzrost wydawał się mało wiarygodny, tak dzisiejszy spadek wygląda podobnie. Na TPS wolumen na zniżce jest mniejszy, niż wczoraj, tak samo jest w przypadku BPH PBK, czy Orbisu. Sesja wygląda raczej na kolejną odsłonę tworzącego się trendu bocznego pomiędzy 1125-65 pkt., niż atak na wsparcie, ale z drugiej strony nie ulega wątpliwości, że od początku tego miesiąca to podaż jest stroną przeważającą na rynku.
Od kilku dni sygnał sprzedaży utrzymuje się na MACD, a RSI balansuje na krawędzi linii trendu wzrostowego. Na wskaźniku akumulacja-dystrybucja październikowa zwyżka nie zrobiła większego wrażenia, a warto przypomnieć, że testowi 1040 pkt. na przełomie września i października towarzyszyło utworzenie nowego minimum na tym wskaźniku.
W Eurolandzie utrzymują się minimalne wzrosty, które są wyrazem optymistycznych oczekiwań co do przebiegu kolejnej sesji w USA. Nasdaq znalazł się w pobliżu poprzedniego szczytu i tym samym ważnego oporu, związanego z sierpniowym maksimum. Tuż powyżej przebiega linia tegorocznych spadków, co każe z ostrożnością wypowiadać się o dalszych wzrostach. Choć wczorajsza reakcja na dane o sprzedaży detalicznej pokazały, że inwestorzy kryzys wiary w dalszą poprawę sytuacji mają już za sobą. Dziś podane zostaną informacje z sektora przemysłowego, czyli październikowa produkcja i wykorzystanie mocy. Produkcja ma spaść o 0,3% przy spadku wykorzystania mocy do 75,6%. Osobiście mam jednak duży problem z oceną, jaka będzie reakcja na te dane. Nie jestem przekonany, czy gorsze wiadomości mogą przełożyć się na poważny spadek, ale jednocześnie nie jest przesądzone, że lepsze dane pomogą przełamać opór. Bez wątpienia dzisiejsze zachowanie giełd w USA będzie bardzo ciekawe z punktu widzenia dalszego rozwoju koniunktury.