Słabo wypadają również Prokom i Agora, co przekłada się na ponad 1% spadek WIG20. Dla indeksu oznacza to przełamanie średnioterminowej linii trendu, a to w konsekwencji powinno przełożyć się na dalsze spadki, najpierw w kierunku 1190 pkt., a potem 1160 pkt. W najbardziej pesymistycznym scenariuszu znajdujemy się na początku kolejnej fali bessy, która doprowadzi do przełamania 1040 pkt.

Patrząc na nasz rynek i rynki światowe można dopatrzyć się pewnych analogii, z tym że na mniejszą skalę, z tym, co działo się na wiosnę bieżącego roku. Indeksy światowe wybijały się z kilkumiesięcznych konsolidacji w dół (teraz są to kilkutygodniowe konsolidacje), a nasz rynek kończył jesienno-wiosenny wzrost. Teraz skala ruchów w obu przypadkach jest mniejsza, bo WIG20 zyskał ok. 20%, a nie ponad 40%, także na świecie odbicie było mniej imponujące, szczególnie w Eurolandzie. Wydaje się, że przy spadku czołowej spółki naszego parkietu o 5% przy bardzo dużych obrotach takie czarne scenariusze trzeba rozpatrywać, choć oczywiście wcale nie muszą one zaistnieć.

Na giełdach Eurolandu dziś przez cały dzień trwa odbicie, które najbardziej imponująco wygląda na zyskującym 2% DAX-ie. Jednak ten wzrost był zasługą początkowej fazy sesji, a przez resztę dnia indeks idzie w bok. To zachowanie charakterystyczne dla ruchów korekcyjnych i niewykluczone, że po otwarciu rynków amerykańskich nastąpi pogorszenie koniunktury.

W USA ciekawa będzie reakcja inwestorów na dzisiejszą decyzję FED. Oczekuje się, że stopy pozostaną bez zmian, ale to może rozczarować rynki, zgodnie z ostatnio obserwowaną zasadą negatywnego interpretowania większości informacji napływających na parkiety.