Na rynkach amerykańskich wciąż nie ma wyczekiwanej przez wielu inwestorów poprawy koniunktury, a co więcej trzeba przyznać, ze średnioterminowo sytuacja zaczyna wyglądać fatalnie. DJIA i S&P500 dotarły do bardzo ważnych wsparć, ale napływające informacje i utrzymująca się niepewność na rynkach raczej nie skłaniają do przekonania, że uda się je obronić. Czy w takiej atmosferze rosnącego zagrożenia zmianą w USA średniookresowego trendu na spadkowy znajdą się u nas chętni do mocniejszego kupna?

W moim przekonaniu nie, a przebieg dzisiejszej sesji zależeć będzie od aktywności sprzedających. Jeśli zdecydują się dalej skracać pozycje to czeka nas test wsparcia przy 1153 pkt. Prawdopodobnie będzie on udany dla niedźwiedzi. Jeśli podaż będzie się powstrzymywać z decyzjami i obroty będą niewielkie istnieje szansa na zakończenie dnia na plusie. Barierą dla wzrostu jest poziom 1166 pkt., gdzie znajduje się przecięta wczoraj linia, którą możemy określić jako linię szyi formacji głowy z ramionami.

Publikowane wyniki spółek nie wnoszą wiele nowego. Regułą jest to, że w większości są one zgodne z prognozami lub nieznacznie lepsze. To jednak nie jest wystarczająca zachęta do kupna, bo taki scenariusz został zdyskontowany podczas jesiennych wzrostów. Inwestorzy patrzą w przyszłość, a ta nie rysuje się w różowych barwach. Wszelkie zapowiedzi trudnego roku lub obniżki prognoz na 2003 r. przyczyniają się zdecydowanej wyprzedaży akcji, czego najlepszym dowodem jest wczorajszy spadek Kodaka o 12%.

Po ostatniej serii zniżek na rynkach eurolandu będzie utrzymywać się dziś niechęć do kupowania akcji. To nie będzie pomagać w odbiciu na naszym parkiecie. Początkowa faza notowań przynosi nieznaczne zwyżki, ale po wczorajszym przełamaniu wsparć (FTSE30 przełamał nawet ubiegłoroczne minimum, a w ubiegłym roku ten wskaźnik często dobrze wyprzedzał zachowanie bardziej popularnych indeksów) trzeba to traktować w kategoriach ruchu powrotnego.