Obroty były niewielkie i nie przekroczyły 20 mln zł. Zatem niewiele zmieniło się w obrazie technicznym WIG20. W dłuższej perspektywie przewagę mają nadal sprzedający, choć bez wątpienia środowa biała świeca zrodziła nadzieję, że indeks dotrze przynamniej do 1140 pkt. gdzie znajduje się górna granica luki bessy z poniedziałku. Wydaje się, że to, czy tak się stanie zależeć będzie głównie od koniunktury na giełdach eurolandu. Przedpołudniowa faza notowań przynosi kontynuację wzrostów. Najwięcej, bo 2,2% zyskuje CAC, po 1,25% rosną DAX i FTSE100. W przypadku żadnego z tych indeksów nie zmienia to kierunku średniookresowego trendu - pozostaje on zniżkowy. Czy ta świadomość będzie paraliżować popyt na naszym rynku?
Jest prawdopodobne, że do 14.30, kiedy to zaczną być publikowane liczne dziś dane w USA. Uwaga inwestorów będzie głównie zwrócona na wstępne informacje o wzroście PKB w IV kwartale oraz weryfikacji styczniowego indeksu nastrojów, opracowywanego przez Uniwersytet Michigan.
Przekroczenie na początku sesji maksimów z trzech poprzednich dni ukształtowanych na wysokości 1126 pkt. pozwala stwierdzić, że pozostawanie WIG20 ponad tą wartością jest warunkiem tego, by można było liczyć na osiągnięcie 1140 pkt. Zniżka poniżej 1126 pkt. będzie prawdopodobnie rozwiewać nadzieje na korzystny dla byków obrót spraw podczas czwartkowych notowań i zagrozi testem wsparcia w połowie wczorajszej świecy (1115 pkt.). Gdyby indeks doszedł do tego poziomu i ewentualnie go przełamał wydarzenia mogą się potoczyć szybciej, bo ci, którzy liczyli na mocniejsze odbicie przystąpią do bardziej zdecydowanej wyprzedaży.