To natychmiast odbiło się na nastrojach na całym rynku i nie pomogły nawet wzrosty na amerykańskich giełdach. Dziś WIG20 zaczął dzień z poziomu 1115 pkt., czyli wczorajszego minimum i dotarł teraz do ważnego wsparcia, wyznaczanego przez poniedziałkową lukę hossy z dolną granicą przy 1112 pkt. Jej zasłonięcie oznaczałoby zakończenie korekty trendu spadkowego. Dopóki WIG20 utrzymuje się ponad 1112 pkt. wciąż jest szansa na powrót wzrostów i dotarcie indeksu w okolice 1140 pkt. W tej kwestii wtorkowe zamknięcie jeszcze niczego nie rozstrzygnęło, choć trzeba przyznać, ze notowania miały negatywny wydźwięk - spadła zdecydowana większość spółek z WIG20, a na wielu z nich były spore obroty. Wydaje się jednak, że nadal najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest traktowania ostatnich 3 tygodni notowań jako trend boczny pomiędzy 1090-1140 pkt. Uzasadnia to fakt, że żadna ze stron nie jest w stanie na dłużej przejąć kontroli nad rynkiem. Do mocniejszego kupna zniechęca niepewna sytuacja polityczno-gospodarcza na świecie i problemy głównie banków na naszym rynku. Z drugiej strony dużo złych informacji zostało zdyskontowanych podczas styczniowej przeceny i to hamuje podaż. Na to nałożyła się ostatnia poprawa koniunktury na głównych zagranicznych giełdach.
Kluczowym pytaniem jest to, jak dalej zachowają się akcje TP S.A. Inwestorzy pamiętają, że poprzednie dokapitalizowanie państwowych spółek zakończyło się sprzedażą przez obdarowane instytucje akcje w pakietówkach. Ale też ci, co wtedy kupowali, nie są zapewne zadowoleni, ze Skarb Państwa po raz kolejny podejmuje takie działania. Nie zachęcają one zagranicznych inwestorów do kupowania polskich akcji.