Kończący się tydzień przyniósł nam przede wszystkim nowe dane makroekonomiczne. Inflacja oraz zmiany cen produkcji nie zaskoczyły analityków. CPI wzrósł nieznacznie, osiągając poziom 0,6% r/r, przy czym wynikało to głównie z elementów nadzwyczajnych (wzrost cen paliw na rynkach światowych oraz osłabienie złotego). Większość ośrodków oczekuje spadku inflacji w kwietniu (kwestia m. in. relatywnie wysokiej bazy z zeszłego roku), po czym wskaźnik powinien zaczął rosnąć, na koniec roku powinien być jednak wyraźnie niższy, niż 2,5% r/r. W przypadku PPI jeszcze bardziej widać było wpływ czynników podażowych. Wzrost cen surowców na rynkach światowych wywindował wskaźnik na poziom 3,4% r/r. Po rozpoczęciu wojny w Iraku sytuacja na większości rynków uspokoiła się, co oznacza, że wzrost cen surowców nie będzie już negatywnie oddziaływał na ceny produkcji. Wzrost PPI wynikał także z wyraźnego spadku kursu złotego.
Analitycy zostali mile zaskoczeni danymi o produkcji przemysłowej. Wzrost o 5,7% w ujęciu rocznym oznacza, że polska gospodarka zaczyna się szybciej rozwijać. Dane są porównywalne, ponieważ w marcu w 2002 roku oraz w 2003 roku mieliśmy taką sama liczbę dni roboczych. Oczywiście za wcześnie jeszcze na hurra optymizm, niemniej jaskółka się pojawiła. Można oczekiwać poprawy PKB w pierwszym kwartale 2003 roku (w czwartym kwartale 2002 roku wzrost wyniósł 2,1%). W tym miejscu pojawia się pytanie o wpływ tych danych na decyzję Rady Polityki Pieniężnej (w przyszłym tygodniu odbędzie się bowiem jej posiedzenie). Z jednej strony nie widać zagrożenia inflacją (wyraźny wzrost PPI jest bowiem jednorazowy, wynika z czynników niepopytowych), z drugiej jednak strony produkcja przemysłowa jest lepsza od oczekiwań. Do tego dochodzi czynnik nie ekonomiczny: jeśli Rada obniżyłaby stopy byłaby to czwarta obniżka z rzędu. W sumie szanse cięcia można określić na 50%. Jeśli jednak miałoby to niego dojść nie należy oczekiwać zmian większych, niż o 25 pb.
W środę podpisany został traktat o przyjęciu dziesięciu nowych członków do Unii Europejskiej. Nie można było jednak zauważyć trwałego wpływu tego faktu na rynek walutowy. Wydarzenie to nie było bowiem żadnym zaskoczeniem.
Złoty przez większą część tygodnia oscylował między 3,5% a 4,3% odchylenia od parytetu. Zmiany wiązały się głównie ze zleceniami, które nie wynikały z jakichś danych, czy też nieoczekiwanych "newsów". Należy podkreślić niską, "przedświąteczną" płynność rynku, która powodowała, że nawet niewielkie transakcje mogły doprowadzić do zauważalnych zmian.
W przyszły tygodniu odbędzie się posiedzenie RPP. Poza tym powrócą kwestie polityczne oraz dyskusja nad programem naprawy finansów publicznych. W piątek dowiemy się, jak zmieniały się ceny żywności w pierwszej połowie kwietnia. Dane te pozwolą na lepsze oszacowanie inflacji.