To nie jest dobry znak na przyszłość tym bardziej, że parkiety eurolandu słabną w oczach. Najlepiej było to widać wczoraj, gdzie indeksy nie miały ochoty rosnąć. Wygląda na to, że po mocnej przecenie z poprzedniego poniedziałku i tygodniowej stabilizacji dojdzie do wybicia w dół i kontynuacji zniżki. To powinno odbić się na kondycji w segmencie największych polskich spółek.

Warto odnotować, że seria ostatnich wzrostów była u nas wynikiem głównie poprawy notowań banków. Tych samych banków, które od początku roku zachowują się tak słabo. Trudno w tej sytuacji mieć wątpliwości, że ten ruch w górę ma znikome znaczenie. Po prostu, inwestorzy nie chcą już kupować akcji, które do tej pory rosły i tym samym zrobiły się drogie. Woleli te, które do tej pory omijali. Słabe wyniki zostały podane i przyniosło to niewielkie wytchnienie ulgi i niewielki wzrost kursów. Same problemy banków jednak nie zniknęły, czego potwierdzeniem są problemy BPH PBK z zadłużeniem rafinerii Glimar.

Otrzymujemy zatem kolejne sygnały słabości rynku. Jego potencjał jest już znikomy i tylko od aktywności sprzedających zależy, czy WIG20 zdoła jeszcze zyskać kilka punktów. Przy bardzo małych obrotach jest to możliwe, ale jeśli aktywność inwestorów poprawi się to trudno liczyć na zarobek na akcjach największych spółek.

Aktywność podaży może wzrosnąć w wyniku dalszego pogorszenia notowań na świecie. I na ten czynnik warto przede wszystkim teraz zwracać uwagę. Istotne będzie też to, jak wyceniane będą banki. Większa podaż na nich stanie się ostrzeżeniem dla całego rynku. WIG20 wsparcie ma przy 1147 pkt, potem przy 1125 pkt. Dziś żadne z nich nie powinno być zagrożone, ale sesja może zapowiedzieć test tych poziomów.