Takie same wnioski płyną z rynku terminowego. Wczoraj baza na koniec dnia była ujemna. Nie jest to sytuacja charakterystyczna dla trendu wzrostowego, raczej dla kształtowania szczytu.

Nadal niepokój musi budzić zachowanie Telekomunikacji. Kurs spada dziś czwarty kolejny dzień. Nie widać na razie popytu zdolnego zahamować osuwanie się kursu w dół. Sytuacja jest tym ciekawsza, ze nie wiadomo do końca, co jest przyczyną tak nagłego odwrotu od tych akcji. Kompania Węglowa zapewniła, że nie redukuje posiadanego pakietu i chyba raczej nie może tego robić, skoro wedle wcześniejszych informacji papiery ma zablokowane pod zastaw kredytu bankowego. Jednak warto przypomnieć, że już kilka dni temu kontrakty na TP zachowywały się tak, jakby rynek wiedział o ciążącej nad nim dużej podaży. Futires były notowane poniżej ceny z rynku kasowego, co u nas zdarza się bardzo rzadko na kontraktach akcyjnych.

Wiele obecnie zależeć będzie od banków. To one w dużym stopniu pozwoliły na zwyżkę w ostatnich dniach i zastąpiły słabnącą TP i PKN. W fundamentach banków nic na lepsze się nie zmieniło i wzrost ich kursów to wynik psychologicznego odreagowania po wynikach I kwartału. Teraz jest pytanie, czy inwestorzy przestraszą się, że w II kw. będzie jeszcze gorzej. Baza porównawcza w przypadku wielu spółek z tego sektora jest niska (np. Pekao miał stratę w II kw. 2002 r.), więc jeśli porównywać rok do roku, to jest szansa na lepszy wynik. Jeśli jednak utrzymają się negatywne tendencje w odniesieniu do przychodów odsetkowych i zagrożonych kredytów, to może to nie wystarczyć, by skłonić do kupowania akcji banków.

Dziś na wzrost WIG20 nie zanosi się. Na przełamanie wsparcia przy 1147 pkt też nie. Czeka nas kolejna sesja trendu bocznego.