Po raz ostatni tak mocną złotówkę obserwowaliśmy tuż po udanym referendum w kwestii członkostwa Polski w Unii Europejskiej.
Mocny złoty to oczywiście efekt decyzji parlamentu o udzieleniu rządowi Leszka Millera wotum zaufania. Przetrwanie rządu oddaliło groźbę kryzysu politycznego, który zapowiadał się już od dłuższego czasu, a to uspokoiło inwestorów. Pozytywny wydźwięk miało dla złotego "odświeżenie" programu gospodarczego rządu, jaki uspójnił nowy wicepremier - Jerzy Hausner. Entuzjastycznie rynki finansowe powitały zapowiedź obniżenia stawki podatku dochodowego dla przedsiębiorstw do 19 proc. już w 2004 roku. Decyzja ta zdaniem ekonomistów zwiększy konkurencyjność przedsiębiorstw i w dalszym horyzoncie sprzyjać będzie ożywieniu gospodarczemu.
Druga połowa tygodnia przyniosła jednak nieoczekiwany zwrot na rynku walutowym. Złoty zaczął gwałtownie tracić na wartości - w środę, a następnie w piątek USD/PLN wzrósł w okolice 3,83, euro notowane było na poziomie 4,45 złotego.
Jedną z przyczyn osłabienia złotego była próba domknięcia pozycji na złotówce przed długim weekendem, co przy stosunkowo płytkim rynku znalazło dość poważne odzwierciedlenie w poziomach kursu walutowego.
Warto jednak spojrzeć na wahania kursu złotego w tym okresie w kontekście notowań węgierskiego forinta, który właśnie w II połowie tygodnia rozpoczął silny trend osłabienia. Narodowy Bank Węgier w obawie przed dalszą deprecjacją rodzimej waluty dokonał podwyższenia stóp procentowych o 200 pkt. bazowych do poziomu 9,5 proc. Decyzja pozwoliła na krótkotrwałe umocnienie forinta, jednak już w piątek waluta pogłębiała spadki. Warto zauważyć, że NBH w ostatnim czasie prowadzi dość radykalne i spektakularne posunięcia, które zmierzają do osiągnięcia jednego najważniejszego celu - stabilizacji kursu forinta w stosunku do euro w możliwie wąskim paśmie wahań w celu szybszego przystąpienia do systemu ERM 2, a następnie do Unii Monetarnej.