Właściwie wszystkie napływające w ostatnim czasie na rynek dane gospodarcze ze Stanów Zjednoczonych należy uznać za pozytywne. Wszystkie z wyłączeniem informacji z rynku pracy. Tam bowiem nadal sytuacje nie jest wesoła. Pokazał to wyraźnie ostatni, miesięczny raport z tego rynku. Wynika z niego, że liczba miejsc racy w sektorze pozarolniczym obniżyła się w sierpniu o 93 tys. przypomnijmy, że inwestorzy spodziewali się, że w tym okresie w gospodarce amerykańskiej utworzono 15 tys. nowych miejsc pracy. Tak niekorzystne rezultaty tego raportu nie pozostały bez wpływu na rynek walutowy. Inwestorzy zareagowali na nie silną wyprzedażą amerykańskiej waluty. To właśnie po danych z rynku pracy EUR/USD zdołał ponownie wrócić powyżej 1,1000. Ożywienie gospodarcze w USA nie niesie jak na razie za sobą kreacji nowych miejsc pracy.
W ostatnich dniach decyzje o stopach procentowych podejmował Bank Anglii oraz Europejski Bank Centralny. Zgodnie z oczekiwaniami obie te instytucje pozostawiły stopy na niezmienionych poziomach. Argumentem za takim posunięciem Banku jest prognoza stabilizacji inflacji w okolicach 2% w ujęciu rocznym . ECB spodziewa się też, że ostatnie miesiące tego roku przyniosą w końcu oczekiwane ożywienie gospodarcze.
Tak jak pisaliśmy w naszym poprzednim komentarzu, inwestorzy działający na rynku USD/JPY, wyraźnie chcieli sprawdzić przy jakim poziomie Bank Japonii gotowy jest podjąć interwencje mające na celu osłabienie rodzimej waluty. Będąc pod presją sprzedających USD/JPY zanotował minimum na 115,75. Przy tym poziomie na rynek wkroczył jednak Bank Japonii. Szacuje się, że interwencje walutowe osiągnęły wartość 8 mld USD. Pozwoliło to na powrót kursu USD/JPY powyżej 116,50 .