O euforycznym optymizmie sprzed kilku tygodni już nikt nie pamięta. Zamiast tego mamy czarne chmury nad rynkiem w postaci ogromnej dziury budżetowej i w konsekwencji rosnącej zadłużenia publicznego. Na to nakłada się coraz bardziej niepokojąca sytuacja na zagranicznych giełdach. Ucieczka od dolara przy ogromnym deficycie budżetowym i obrotów bieżących niczego dobrego nie wróży. O nastawieniu inwestorów na światowych rynkach wiele też mówi ton ostatnich komentarzy. Jeszcze latem spadek wartości dolara traktowany byłby jako zwiastun lepszych zysków firm, teraz rzadko się o tym wspomina. Niepokojący jest kształt wykresu niemieckiego DAX-a, gdzie na ostatnich sesjach doszło do wygenerowania silnego sygnału sprzedaży. Stało się tak w wyniku przełamania wsparcia wynikającego z przebiegu linii szyi formacji głowy z ramionami oraz dolnego ograniczenia trzymiesięcznego kanału wzrostowego. To oznacza zmianę średniookresowego trendu na malejący.
Warto też zwrócić uwagę, że w poprzednich latach wrzesień był bardzo złym miesiącem dla rynku akcji. Październik przynosił mocne odbicie. Nadzieja, że również w tym roku październik będzie korzystny dla posiadaczy akcji, może powstrzymywać inwestorów przed wyprzedażą akcji. Jednocześnie warto pamiętać, że ten czynnik podkręca oczekiwania. Jeśli w październiku ceny nie będą rosnąć, może to wywołać większą podaż. Skoro jednak wielu graczy w nadziei na jesienny wzrost już napełniło portfele, to kto teraz będzie pchał ceny w górę?
W odniesieniu do naszego rynku trudno być optymistą. WIG20 bardzo szybko znalazł się w okolicy 1500 pkt. Przypomnijmy, że przełamanie tej bariery kilka tygodni temu było uznawane powszechnie jako potwierdzenie hossy na giełdzie. Teraz konsekwentnie powrót poniżej tej bariery ostrzega, że nadzieje były zbyt wygórowane i niewykluczone, że długoterminowy sygnał kupna był fałszywy. Jedna możliwość jest wciąż taka, że nadal mamy do czynienia z odreagowaniem półrocznej zwyżki, ale jest i drugi wariant. Zgodnie z nim przed miesiącem zakończyła się hossa i rynek wchodzi w okres trwałego pogorszenia koniunktury, który może sprowadzić WIG20 w okolice tegorocznego minimum. To, czy się tak stanie w największym stopniu będzie zależało od nastrojów na świecie (spadek S&P 500 poniżej 1011, a potem 966 pkt przesądzi o popsuciu się klimatu inwestycyjnego) i od tego, czy dług publiczny w Polsce zbliży się do 60% PKB (jest to realne w przyszłym roku przy panujacej tendencji osłabiania się dolara do euro).