Kolejne dni przyniosły powrót presji na deprecjację dolara, a EUR/USD odnotował historyczne maksimum powyżej 1,2000. Pomimo bardzo optymistycznych wiadomości gospodarczych, jakie napływają od dłuższego czasu ze Stanów Zjednoczonych, wśród inwestorów nadal utrzymuje się bardzo negatywne nastawienie względem amerykańskiej waluty.

Ostatnie dni pokazały wyraźnie, że rozdźwięk pomiędzy fundamentami gospodarczymi a wartością dolara nadal się utrzymuje. Na rynek docierają coraz lepsze informacje o kondycji ekonomicznej Stanów Zjednoczonych, jednak nie są one w stanie istotnie przełożyć się na kurs tamtejszej waluty. Inwestorzy zlekceważyli doniesienia Departamentu Handlu o skali wzrostu gospodarczego USA. Przypomnijmy, że już pierwsze szacunki mówiące o tym, że PKB największej gospodarki świata wzrósł w III kw. tego roku o 7,2%, brzmiały zaskakująco optymistycznie. W tym tygodniu dane te zrewidowano do jeszcze wyższego poziomu - 8,2%. Na rynku walutowym nie zdołało to jednak wywołać większego wrażenia. Trzeba jednak pamiętać, że dane o PKB są dla inwestorów informacjami zdecydowanie historycznymi, stosunkowo mało mówiącymi o dalszych perspektywach gospodarki. Musimy też odnotować, że umocnić dolara nie zdołały również inne pozytywne informacje gospodarcze. Wśród nich należy tu z pewnością wymienić znaczącą poprawę wskaźnika Chicago PMI, mówiącego o kondycji przemysłu tego regionu. Indeks ten odnotował w październiku wzrost do 64,1 pkt. i w ten sposób znacząco przekroczył medianę rynkowych oczekiwań. Fundamenty gospodarcze zdają się więc zdecydowanie przemawiać na rzecz umacniania się dolara. Obawy inwestorów budzi jednak duży deficyt budżetowy oraz deficyt w handlu zagranicznym. Ich rozmiary niepokoją zwłaszcza w kontekście ostatnich danych Departamentu Skarbu, które pokazały zdecydowany spadek napływu kapitału zagranicznego do USA (kapitału inwestowanego w papiery skarbowe i akcje). Wśród inwestorów utrzymuje się więc obawa o możliwość finansowania tych deficytów.

Znacząca deprecjacja dolara wywołuje werbalne interwencje nie tylko reprezentantów władz Japonii (do czego zdążyliśmy się już przyzwyczaić), ale również przedstawicieli państw europejskich. Ostatnio zarówno reprezentanci Europejskiego Banku Centralnego jak i kanclerz Niemiec G. Shroeder w swoich wypowiedziach podkreślali, że globalne osłabienie dolara jest niekorzystne dla całej gospodarki światowej. Rynek reaguje jednak na te wypowiedzi w bardzo ograniczonym stopniu, a im częściej się będą one pojawiały tym ich wpływ na rynek będzie mniejszy.

Opracowano 28 listopada 2003.