W najbardziej optymistycznym scenariuszu można go co prawda traktować jako ruch powrotny do przeciętej półtoramiesięcznej linii trendu spadkowego, ale wszystko co robią kupujący dzieje się bez większego przekonania. Odnosi się wrażenie, że chodzi bardziej o podciągnięcie kursów w górę i oddalenie indeksów od wsparć, niż o napełnianie portfeli akcjami. Dzisiejsza sesja powinna dać odpowiedź, czy można liczyć na dalszy wzrost po przecięciu linii trendu, czy też wszystko na co stać popyt to odrobienie 1/3 półtoramiesięcznej przeceny.

Ostrzegawcze sygnały nadal płyną z giełd amerykańskich. Nasdaq zachowuje się ostatnio słabiej niż "pięćsetka". Jeśli wziąć pod uwagę, że to firmy technologiczne były motorem tegorocznego wzrostu, to osłabienie ich notowań potwierdza, że indeksy w USA przygotowują się do zmiany trendu. Trudno powiedzieć, jak długo jeszcze potrwa stan niepewności, ale przy spadającym dolarze trudno liczyć na zyski z inwestycji na giełdach w USA. Końca zniżki dolara wciąż nie widać. Poprzednio fale spadkowe trwały 7-8 tygodni, więc przed końcem roku dolar nie powinien się wzmacniać. To może skłaniać do realizowania zysków zagranicznych graczy, obecnych na parkietach w USA.

Przed południem ton notowaniom nadają Pekao i KGHM. Obie firmy rosną po ponad 1,5%. Generują też ponad 1/3 z 90 mln zł obrotu. WIG20 opór ma na wysokości 1513 pkt, wsparciem jest 1484 pkt. Przebicie się przez opór otworzy drogę do wzrostu w okolice 1600 pkt i znów oddali groźbę szybkiego powrotu zniżek. Przełamanie wsparcia przesądzi, że wzrost z ubiegłego poniedziałku był jedynie odreagowaniem półtoramiesięcznej przeceny i w kolejnych tygodniach nic dobrego posiadaczy akcji nie czeka.