Sporo ciekawych wydarzeń miało w ostatnich dniach miejsce na rynku USD/JPY. Przypomnijmy, że przez dłuższy czas notowania USD/JPY pozostawały w miejscu, podczas gdy EUR/USD notował kolejne historyczne maksima. Miniony tydzień przyniósł w końcu pokonanie ważnego wsparcia usytuowanego na poziomie 107,50, co z technicznego punktu widzenia otworzyło drogę do dalszej zniżki kursu. Tu jednak zdecydowanie zareagował Bank Japonii. Bardzo agresywnie interweniując doprowadził do szybkiego powrotu USD/JPY do 108,00. Z ostatnich danych o rezerwach walutowych Kraju Kwitnącej Wiśni wynika, że przekroczyły one poziomu 600 mld USD. Oczywiście, jeżeli globalna presja na osłabienie dolara nie ustanie, to władzom japońskim nie uda się zapobiec dalszym spadkom USD/JPY nawet bardzo dużymi interwencjami (zwłaszcza, że inne banki centralne świata nie noszą się z zamiarem przyłączenia się do Banku Japonii). Władze Japonii stawiają sobie za cel przede wszystkim spowolnienie aprecacji jena.

Wydarzeniem, które zwróciło na siebie uwagę właściwie wszystkich uczestników rynku było posiedzenie FED. Instytucja ta pozostawiła stopy procentowe na niezmienionym poziomie (1%). Warto jednak zwrócić uwagę na oświadczenie FED dotyczące kwestii inflacji. Przez dłuższy czas FED stał na stanowisku, że zagrożenie deflacją jest w gospodarce amerykańskiej wyższe niż możliwość powrotu presji inflacyjnej. Teraz ocena ta subtelnie się zmieniła i wskazuje na to, że obawy amerykańskiego banku centralnego, co do groźby wystąpienia deflacji maleją. Co interesujące, ostatnie dane o PPI pokazały spadek cen w ujęciu miesięcznym aż o 0,3% (rynek spodziewał się wzrostu o 0,1%).

Naszym zdaniem wzrostowy trend kursu EUR/USD będzie jeszcze kontynuowany. Poziomy EUR/USD 1,2200 należy więc wykorzystać do zakupu euro. Spodziewamy się wzrostów kursu znacząco powyżej 1,2300.

Opracowano 12 grudnia 2003.