W przypadku tych najważniejszych - Pekao, KGHM, TP - zniżki przekraczają 1%. Dobrze trzymają się PKN oraz BPH PBK, tracące po ok. 0,5%. Obroty na razie są skromne i nie przekraczają 30 mln zł. To mniej więcej tyle, ile wczoraj o tej samej porze.
Wygląda więc, że dziś znów nie dojdzie do żadnych rozstrzygnięć. Moje przypuszczenia sprzed tygodnia, że czeka nas okres konsolidacji pod szczytami, wydają się prawidłowe. Schłodzenie nastrojów na świecie, pierwsze problemy z wdrażaniem planu Hausnera to niezbyt dobre sygnały dla rynku. Wczorajsze osłabienie złotego wyglądało poważnie. Wskazuje ono na to, że zagraniczni inwestorzy nadal stronią od polskich aktywów i gra toczy się wśród krajowych funduszy. Dla nich charakterystyczne są długie przestoje i okresy wyczekiwania. Nastroje wśród zarządzających są bardzo dobre i spodziewają się oni dobrego roku. Nie będą więc, dopóki nie dostaną negatywnych sygnałów, skłonni do pozbywania się papierów. Inną kwestią jest czy dalej będą agresywnie lokować środki na giełdzie. Wyniki za IV kwartał w przypadku wielu dużych firm znów pokażą, że akcje są wciąż mocno przewartościowane.
Jednocześnie trudno jest wskazać decydujące czynniki, wpływające na zachowanie giełdy. Oprócz fundamentów mamy arbitrażystów, którzy ostatnio znów mocno wpływają na przebieg sesji. Pozostaje więc patrzeć na analizę techniczną. Przebicie wsparcia przy 1652 pkt byłoby złym znakiem, wyjście ponad 1712 pkt może zachęcić kolejną grupę inwestorów do wchodzenia na rynek w nadziei, że zaczyna się nowa fala hossy i przychodzi ponownie czas dużych zysków.