Pewne zastrzeżenia można mieć do obrotów, które wynoszą 75 mln zł. Jednak tu trzeba pamiętać, że u nas kupno uaktywnia się albo w momencie wzrostu albo gdy rynek głębiej spada. Uwagę zwraca też ujemna baza na kontraktach na WIG20. Nie jest to zjawisko "normalne" w trendzie wzrostowym. I wcale ujemna baza nie jest wynikiem działalności arbitrażystów. Widać, że inwestorzy obawiają się dalszej przeceny i dlatego nie chcą zajmować pozycji po wyższych cenach. To niedobry znak na przyszłość.
Pewne zaniepokojenie budzi też przebieg ostatnich notowań na światowych giełdach. Widać, że klimat do inwestowania powoli się na nich zmienia. To w największym stopniu efekt zmiany nastawienia co do terminu podwyżki stóp procentowych w USA. Inwestorzy są coraz bardziej przekonani, że nie uda się tego uniknąć w tym roku. I w tej chwili mniej ważne jest to, czy rzeczywiście do nich dojdzie czy nie. Ważne jest to, jak postrzegają tę kwestię inwestorzy.
Inną sprawą jest dolar. Jego umocnienie w oczekiwaniu na decyzje rozpoczynającego się w piątek szczytu G-7 będzie prawdopodobnie tymczasowe. Tworzący się na wykresie trójkąt zapowiada dalszy rych w górę w kierunku 1,5 USD za euro. Dodając do tego coraz widoczniejszą formację trójkąta na wykresie amerykańskich dziesięciolatek mamy poważny zestaw czynników ostrzegawczych. Do tego dochodzi sytuacja naszych finansów publicznych i obawy, że dług publiczny przekroczy w tym roku 55% PKB. Wyniki firm za IV kwartał nie zachwycają w porównaniu ze skalą ubiegłorocznej zwyżki.
WIG20 wsparcie ma przy 1611 pkt. Przełamanie tej bariery będzie zapowiedzią dalszej przeceny. Kolejne wsparcia są wtedy przy 1580 pkt i 1525 pkt. pesymistyczny scenariusz ma szanse na realizację dopóki nie zostanie domknięcia ostatnia luka bessy z górnym ograniczeniem przy 1678 pkt.