Osłabienie dolara względem euro z jakim mieliśmy do czynienia pod koniec tygodnia spowodowane było przede wszystkim słabymi danymi jakie napłynęły z amerykańskiego rynku pracy. Okazało się bowiem, że liczba nowych etatów w sektorze pozarolniczym, wzrosła w gospodarce amerykańskiej o 112 tys. a inwestorzy spodziewali się jej na poziomie 175 tys. oczekiwania uczestników rynku na dobre dane z USA rozbudził dodatkowo reprezentant FED - Bernanke. Stwierdził on bowiem, spodziewa się, że sytuacja na amerykańskim rynku pracy zacznie się poprawiać w szybkim tempie. Niestety słowa te nie znalazły jak na razie potwierdzenia w rzeczywistości. Dlatego też reakcja rynku na piątkowe publikacje była bardzo nerwowa.
Inwestorzy oczekują rzecz jasna na komentarze z posiedzenia państw grupy G7. W chwili gdy powstaje ten komentarz nie są nam jednak jeszcze znane żadne oficjalne oświadczenia w kwestii rynku walutowego. Na krótko przed rozpoczęciem szczytu, premier Francji stwierdził, że G7 powinno dążyć do powstrzymania deprecjacji dolara względem euro. Nie wydaje się nam jednak, aby Stany Zjednoczone przychyliły się do wywierania presji na umocnienie dolara. Zwłaszcza w okresie przedwyborczym w USA.
Z technicznego punktu widzenia ważnym oporem dla dalszych wzrostów na EUR/USD pozostają obecnie poziomy 1,2750, a następnie historyczne maksima usytuowane w okolicy 1,2900.
Opracowano 06 lutego 2004.