W przypadku reszty dużych firm zmiany kursów są symboliczne. Inwestorzy mają chyba problem z jednoznacznym zinterpretowaniem wtorkowych notowań. Z jednej strony ładny wzrost, większe obroty, z drugiej połowa zwyżki to zasługa dwóch spółek - KGHM i PKN. Jednocześnie poza wiarą w nieco mityczny zagraniczny kapitał napływający do Polski, trudno określić bezpośrednie powody większego zainteresowania akcjami. Poprawa koniunktury zbiegła się w czasie z podaniem bliższych szczegółów oferty PKO BP. Wygląda tak, jakby inwestorzy spodziewali się, że dla krajowych instytucji przeznaczonych zostanie więcej papierów. Z drugiej strony trudno przyjąć argumentację, że część instytucji może odkupować sprzedane wcześniej walory - tej sprzedaży w letnich miesiącach wcale nie było widać. Natomiast racjonalnym czynnikiem wydaje się poprawa nastrojów na zagranicznych giełdach. Widać sporą zbieżność z tym, co dzieje się u nas i na świecie. KGHM zachowuje się podobnie jak inne spółki wydobywcze, podobnie PKN. Sektor bankowy nie cieszy się w ostatnich miesiącach zbytnim wzięciem. Tak samo jest w USA, gdzie cykl podwyżek stóp też się rozpoczął. Taka sama sytuacja jest w sektorze TMT.
W związku z tym można spodziewać się, że koniunktura na świecie będzie głównym czynnikiem wpływającym na poziom notowań u nas. Warto też patrzeć na Węgry, gdzie znów widać zaniepokojenie specjalistów tamtejszą gospodarką - agencja ratingowa Standard&Poor?s ostrzegła przed możliwą zmianą na gorsze swojej oceny tego kraju. BUX zniżkuje dziś drugi dzień z rzędu. W sumie przez ostatnie dwa tygodnie zyskał mniej niż 1%, więc komunikaty mówiące o biciu kolejnych rekordów przez ten indeks nie najlepiej oddają jego sytuację.
WIG20 wsparcie ma teraz przy 1736 pkt, oporem jest luka bessy z końca kwietnia przy 1783 pkt. Jej zasłonięcie zwiększałoby szansę na dotarcie indeksu w rejon tegorocznego szczytu, choć wydaje się, że przy takim stylu wzrostu jak wczoraj będzie to dość trudnym zadaniem.