W opinii ekonomistów globalne osłabienie dolara wywołane zostało przez serię złych danych makroekonomicznych opublikowanych na początku października. Najważniejsze z nich - raport z rynku pracy zachwiał zaufaniem inwestorów do gospodarki amerykańskiej, ze względu na wolniejsze tempo tworzenia nowych miejsc pracy, których przybyło we wrześniu tylko 96 tyś. wobec oczekiwań analityków na poziomie 150 tyś. Równie negatywne były dane o zaufaniu konsumentów - indeks Michigan spadł do bardzo niskiego poziomu 86 pkt. Ponadto zagraniczni inwestorzy z coraz większym sceptycyzmem podchodzą do decyzji o zakupie amerykańskich aktywów, czego dowodem jest niższa od oczekiwań wielkość kapitału, jaka napłyneła do USA w sierpniu. USA potrzebują zagranicznych inwestycji aby pokryć wysoki deficyt dolarów wynikający z pogłębiającej się dziury w handlu zagranicznym.

Można stwierdzić, że obecny spadek dolara jest motywowany niechęcią do tej waluty, a nie atrakcyjnością euro czy jena. Tym samym powtarza się sytuacja z końca 2003 roku, kiedy to negatywne dane makroekonomiczne z USA spowodowały globalną wyprzedaż amerykańskiej waluty. Raport analityków banku JP Morgan, obejmujący dane z ostatnich 30 lat wskazuje na fakt, że wybory prezydenckie w USA są czynnikiem osłabiającym dolara.

Minister finansów Japonii wyraził opinię, że obecne zmiany wartości jena nie mogą odbiegać od uwarunkowań fundamentalnych, a każde nadmierne zmiany notowań USD/JPY spotkają się z właściwą reakcją banku centralnego Japonii. Wypowiedź ta została odebrana przez analityków jako sygnał zapowiadający przeprowadzenie interwencji przez BOJ w celu osłabienia jena do dolara. Spadek notowań USD/JPY budzi obawy ekonomistów ze względu na duże uzależnienie Japonii od eksportu.

Ministrowie finansów ze strefy Euro nie widzą zagrożenia ze strony wzrostu notowań EUR/USD. W ich opinii mocne euro amortyzuje wzrost cen ropy. Analitycy odczytali ten komentarz jako zgodę przywódców politycznych na dalszy wzrost notowań EUR/USD.