Podobnie stało się z kursem euro, który spadł poniżej poziomu 4,20 zł notując minima w okolicach 4,18 zł.
Widać, że inwestorzy nic sobie nie robią z wypowiedzi przedstawicieli Narodowego Banku Polskiego (Krzysztof Rybiński) , a także rządu (wicepremier Hausner i premier Belka), którzy coraz głośniej mówią o tym, że zbyt mocny złoty może negatywnie przełożyć się na opłacalność eksportu, a tym samym tempo wzrostu gospodarczego. Z drugiej jednak strony trudno się tym przejmować w sytuacji w której w samym rządzie nie widać jednolitego stanowiska. Po południu minister finansów, Mirosław Gronicki ponownie powtórzył, że mocny złoty nie szkodzi gospodarce, a obecna sytuacja to wynik dobrych fundamentów naszego kraju. Uchylił się jednak od odpowiedzi jaki będzie kurs na koniec roku. Widać zatem wyraźnie, że tzw. gorący spekulacyjny kapitał próbuje przetestować wytrzymałość władz, gdyż jest świadomy tego, że mówienie o jakiejkolwiek interwencji ze strony banku centralnego jest jedynie czystym blefem. Tak jak wspominaliśmy w naszych wcześniejszych komentarzach mentalnym poziomem oporu są dopiero okolice 15 proc. odchylenia po mocnej stronie parytetu. Na razie dobry klimat wokół złotego będzie się utrzymywać, a do naszeg kraju będą napływać nowe środki od funduszy grających na konwergencję ze strefą euro - wczoraj rząd przyjął nowy harmonogram, który zakłada, że do 2007 r. spełnimy wszystkie warunki konieczne do przyjęcia wspólnej waluty.
Opublikowane o godz. 16:00 przez Narodowy Bank Polski dane o wrześniowym deficycie na rachunku obrotów bieżących i handlowym nie wywarły większego wpływu na rynek. Podana figura o deficycie C/A okazała się wprawdzie nieco gorsza od rynkowych oczekiwań (224 mln EUR deficytu), jednak warto zauważyć o ile zostały skorygowane wcześniejsze, sierpniowe dane. Z deficytu w wysokości 462 mln EUR zrobiła nam się 324 mln EUR nadwyżka. Z kolei deficyt handlowy wyniósł 202 mln EUR wobec 43 mln EUR deficytu w sierpniu. Eksport wyniósł 6,1 mld EUR, a import 6,3 mld EUR - w ubiegłym miesiącu wartości te wynosiły odpowiednio 5,3 mld EUR w obu przypadkach. Widać zatem, że umacniający się złoty staje się pomału zbawieniem dla importerów, a przekleństwem dla eksporterów. Należy jednak pamiętać o tym, że dane te mogą zostać skorygowane.
Strategia:
Coraz bardziej oddalamy się od poziomu 12 proc. odchylenia na parytecie i dzisiaj przełamaliśmy kolejny psychologiczny poziom 13 proc. Cały czas podtrzymujemy, że obecne umocnienie się złotego może zakończyć się dopiero w mentalnych okolicach 15 proc. odchylenia.