Słowem wstępu: Dane z USA o przepływach kapitałowych netto pozytywnie zaskoczyły i pomogły dolarowi.
Komentarz
W pierwszej części wtorkowego handlu notowania europejskiej waluty do dolara po nieudanej, porannej próbie trwałego pokonania w dół kluczowego wsparcia na 1,3000 (minimum wyniosło 1,2998) poszły w górę. Kurs EUR/USD przed zaplanowaną na godz. 15:00 publikacją bardzo ważnych danych z USA o przepływach kapitałowych netto za listopad zwyżkował do 1,3073. Inwestorzy obawiając się, że mogą być one słabe dla dolara postanowili nieco zmniejszyć swoje zaangażowanie w zielone. W październiku przepływy wyniosły 48,1 mld dolarów i były o wiele za niskie, aby pokryć nimi deficyt C/A. Bazując na danych o deficycie C/A za III kwartał zeszłego roku widać, że Stany Zjednoczone potrzebują miesięcznego napływu w wysokości ok. 55 mld dolarów. Wpływ na osłabienie się amerykańskiej waluty miały również informacje z USA, które napłynęły o godz. 14:30. Indeks Philadelphia FED w styczniu spadł do 20,08 z 29,93 w grudniu. Na rynku oczekiwano figury na poziomie 25-26. Również wtedy szef oddziału FED w Filadelfii Anthony Santomero podkreślił, że bank centralny USA w 2005 r. prawdopodobnie będzie kontynuował "akomodacyjną" politykę monetarną. Jego słowa ograniczyły nadzieje na to, że podwyżka stóp procentowych w USA w lutym może być wyższa niż 25 pkt bazowych - o czym szeroko mówiło się w ostatnim okresie.
O godz. 15:00 okazało się jednak, że dane z USA były bardzo dobre. Przepływy kapitałowe netto w listopadzie wyniosły 81 mld dolarów wobec 48,3 mld dolarów po korekcie z 48,1 mld dolarów w październiku. To największy ich wzrost od czerwca 2004. Zakupy papierów skarbowych USA ze strony zagranicznych inwestorów wyniosły 32 mld dolarów wobec 20,9 mld dolarów po rewizji w październiku. To także najsilniejszy wzrost od czerwca zeszłego roku. Kurs EUR/USD zareagował na dane wyraźnym spadkiem do 1,3005/10.
Także o trzeciej po południu Gary Stern z FED w Minneapolis podkreślił, że fundamenty amerykańskiej gospodarki są mocne. Powiedział on jednak, że system ubezpieczeń społecznych wymaga reformy oraz, że deficyt budżetowy powinien być redukowany.