Wydaje się, iż w krótkim horyzoncie czasowym dalsze głębokie spadki EUR/USD są coraz mniej prawdopodobne z uwagi na bardzo duże wyprzedanie oraz przebywanie kursu na poziomie rozległej strefie konsolidacji - działającej obecnie jako wsparcie - do której doszło w II i III kwartale 2004 roku.
W chwili obecnej na kurs EUR/USD nadal największy wpływ mają wydarzenia powiązane z europejskim kryzysem konstytucyjnym, a nawet niekorzystne dla dolara amerykańskiego dane makroekonomiczne (np. raport dotyczący przepływów kapitałowych czy sprzedaży detalicznej) nie są w stanie przezwyciężyć negatywnego sentymentu względem euro. Stanowi to pewien zwrot w świadomości uczestników rynku, ponieważ jeszcze kilka miesięcy wcześniej notowaliśmy - głównie w Azji - inicjatywy banków centralnych związane z zamierzoną dywersyfikacją aktywów poprzez częściowe odejście od waluty amerykańskiej. Kolejnym potencjalnym ciosem dla wspólnej waluty może być brak porozumienia państw członkowskich w czasie debaty mającej na celu ustalenie budżetu Unii Europejskiej, która odbywa się właśnie w Brukseli w dniach 16-17 czerwca. W przypadku znacznych różnic zdań obrady te mogą także stać się pretekstem do wyrażenia inicjatyw separatystycznych przez niektórych członków Unii.
Bieżący tydzień obfitował w raporty makroekonomiczne dotyczące gospodarki USA. Dane odnoszące się do majowej inflacji nadal wskazują na niskie prawdopodobieństwo jej wzrostu w nadchodzących miesiącach. Zarówno wskaźnik CPI jak i PPI (kolejno 0.1% i -0.6%) zanotowały wartości niższe od oczekiwań. Jakkolwiek nadal niska inflacja mogłaby być odebrana jako argument do zakończenie cyklu podwyżek stóp przez FED, to jednak ostatnie wypowiedzi niektórych członków Zarządu Rezerwy Federalnej oraz opublikowany w tym tygodniu raport Beige Book wskazują na co innego. Gubernator Donald Kohn wyraził zdanie, iż wyższe poziom stóp procentowych pozwoliłby złagodzić najbardziej niepokojące obecnie zjawiska w postaci niskiej stopy oszczędności i nadmiernego wzrostu cen nieruchomości. Według niego poziom stóp procentowych jest na tyle niski, iż nadal znacząco stymuluje gospodarkę i stwarza zagrożenie inflacyjne.
Teoretycznie negatywnym sygnałem dla dolara amerykańskiego były raporty dotyczące przepływów kapitałowych USA za miesiąc kwiecień br. oraz sprzedaży detalicznej za maj br.. Okazało się, iż w kwietniu zanotowano napływ kapitału do Stanów Zjednoczonych w wysokości 47,4mld$, a zatem daleko poniżej oczekiwań na poziomie 60-65mld$. Co więcej jest to suma w niepełny sposób kompensująca kwietniowy deficyt na rachunku handlowym (-57mld$). Natomiast sprzedaż detaliczna w maju spadła o -0.5% (z wyłączeniem samochodów o -0.2%), znacząco poniżej oczekiwań. Niepokojące dane nie przełożyły się jednakże na spadek wartości dolara.