Minimum utworzone zostało na poziomie 1,1920. Statystyki pokazują, że notowania waluty europejskiej względem dolara są obecnie najniższe od 07 lipca bieżącego roku. Dolarowi jak widać nie przeszkadzają często rozbieżne (skrajne dobre lub skrajnie złe) informacje makroekonomiczne mówiące o aktualnym stanie amerykańskiej gospodarki. Świetnym przykładem tego typu informacji był zeszły tydzień, kiedy to pojawiające się wiadomości wykazywały często znaczne odchylenie od wcześniej przytaczanych prognoz. Inwestorzy reagując na nie w bardzo ograniczonym zakresie najwyraźniej analizowali napływające dane w kontekście skutków huraganu Karina, który pod koniec sierpnia nawiedził wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Podane do opinii publicznej poniedziałkowe dane z Eurostrefy po raz już kolejny przeszły przez rynek bez jakiegokolwiek echa. Indeks PMI, określający koniunkturę w sektorze przemysłowym strefy euro, przygotowywany przez NTC Research na zlecenie Reutera, wzrósł we wrześniu do 51,7 pkt., z 50,4 w sierpniu. Analitycy spodziewali się indeksu na poziomie 50,9 pkt. O godzinie 15:30 za jedno euro zapłacić trzeba było 1,1930 dolara.
Rynek czekają jeszcze dzisiaj informacje na temat wartości indeksu ISM sektora produkcyjnego ze Stanów Zjednoczonych za wrzesień. Prognozy mówią o możliwości pogorszenia tego wskaźnika i spadku z wcześniejszego 53,6 pkt do 52 pkt.
Sytuacja techniczna na rynku eurodolara: umocnienie dolara widoczne podczas godzin handlu nocnego, które spowodowało spadki kursu do poziomu 1,1920 zanegowało ostatecznie scenariusz wykształcenia silniejszej korekty wzrostowej z obszaru zeszłotygodniowej konsolidacji. Rynek w końcu zdołał trawle pokonać silne wsparcie w rejonie figury 1,2000. Tak jak wskazywałem wcześniej to informacje z zewnątrz stały się przysłowiową iskrą spadków. Lawinę umacniania się zielonego napędzały dodatkowo pękające stop lossy ustawione poniżej 1,1980. Poniedziałkowy dołek i brak wyraźniejszej korekty technicznej jest wyraźnym dowodem utrzymującej się zdecydowanej przewagi niedźwiedzi nad bykami. Inwestorzy najprawdopodobniej bardzo ostrożnie lub wręcz nawet niechętnie decydują się na otwieranie nowych długich pozycji w tych rejonach. Transakcje kupna przy takim obrazie rynku otwierane powinny być tak, aby stop lossy znajdowały się poniżej 1,1864. Zdecydowane przejście przez wsparcie 1,2000 wskazuje jednoznacznie, że pozostajemy w dotychczasowym trendzie i nieubłaganie zbliżamy się dołka z początku lipca 1,1864, który odczytywany jest jako sygnał powrotu do średniookresowego kanału spadkowego. To właśnie ten rejon będzie rozstrzygał o kierunku kursu na najbliższe tygodnie. Z czysto technicznego punktu widzenia obrona dzisiejszych dołków zakończyć się powinna sukcesem. Wzrosty jednak z pewnością wykorzystane zostaną przez zwolenników mocnego dolara do odnawiania krótkich pozycji. Najbliższymi poziomami granicznymi są: 1,1920 - krótkoterminowe wsparcie i 1,1970 - 1,1960 - obszar pierwszego oporu.
RYNEK KRAJOWY
Poniedziałek na naszym krajowym rynku walutowym nie wniósł praktycznie nic nowego. Notowania na głównych parach uzależnione były od tendencji na rynku światowym. W dalszym ciągu brak jest wyraźniejszych sygnałów z naszego podwórka. Stan taki determinowany jest stagnacją, żeby nie powiedzieć patem w rozmowach koalicyjnych pomiędzy PO i PiS i zbliżającym się terminem wyborów prezydenckich. Na złotym nie robią wrażenia informacje, które często w okresach przeszłych były w stanie wywołać silniejszą falę wzrostów lub spadków. Wskaźnik ABN AMRO Polska PMI, który jest sumarycznym miernikiem kondycji sektora przemysłowego, wzrósł we wrześniu do 51,8 z 51,0 w sierpniu, a szacunki Ministerstwa Finansów szacują, że inflacja we wrześniu w ujęciu rocznym wyniosła 1,9%. W sierpniu inflacja wyniosła 1,6%. Rada Polityki Pieniężnej w opublikowanym w piątek raporcie zatytułowanym "Założenia polityki pieniężnej na 2006 r" wskazała, że nadal będzie realizować obecny bezpośredni cel inflacyjny na poziomie 2,5 proc., przy płynnym kursie walutowym. Cel powinien być utrzymany do momentu przystąpienia Polski do ERM II. O godzinie 15:30 ze jedno euro na rynku międzybankowym zapłacić trzeba było 3,9110, a za jednego dolara 3,2790 złotego.