O godzinie 9:00 jedno euro wyceniane było 1,2152 dolara. Zwolennicy silnego dolara topnieją wprost proporcjonalnie do spadków na głównych indeksach amerykańskich giełd. Podczas wczorajszej sesji giełdowe indeksy spadały pod naporem słabych danych makro. Ostatecznie indeks Dow Jones stracił aż 1,11 proc. Jeszcze gorzej było na rynku technologicznym gdzie indeks Nasdaq Composite opadł o 1,73 proc. Obecnie brak jest na rynku czynników, które byłyby w stanie zwiększyć zaufanie do dolara. Część inwestorów wierzących w to, że zielony jest w stanie powrócić do wzrostów będzie dzisiaj czekała na dane na temat amerykańskiego PKB oraz indeksu nastrojów Uniwersytetu Michigan. Informacje te, zazwyczaj wywołują na rynku większą zmienność. Należy oczekiwać, że i tym razem również będzie tak samo, tym bardziej, że w przypadku PKB opublikowane dane będą miały charakter wstępnych. Dodatkowo w przypadku obu tych wiadomości analitycy spodziewają się poprawy wyników, co w obecnej sytuacji dolara na rynku zwiększa jeszcze napięcie w oczekiwaniu na oficjalne ogłoszenia danych. Mniejsze znaczenie, jak pokazuje statystyka z ostatnich miesięcy będą miały informacje z Eurolandu. Inwestorzy poznają dzisiaj indeks nastrojów konsumentów, indeks nastroju biznesu oraz wartość inflacji za październik.
W związku z powyższym oczekiwać należy, że pierwsza część sesji upłynie raczej pod znakiem wyczekiwania na dane ze Stanów Zjednoczonych i towarzyszyć jej będzie niewielka zmienność na rynku eurodolara.
Sytuacja techniczna eurodolara: pytanie, czy już wychodzimy z widocznej od początku października konsolidacji staje się powoli retoryczne. Dzisiejsza sesja ma szanse definitywnie rozstrzygnąć ostatecznie kwestię pozostania kursu lub nie w trendzie horyzontalnym. Sygnały techniczne obecnie sprzyjają zwolennikom wzrostów. Nie wykluczone, że byki jeszcze przez publikacją danych makro mogą pokusić się zaatakowanie ostatniego szczytu. Miejscem strategicznym pozostaje w dalszym ciągu rejon figury 1,2200. Analiza techniczna intrady wskazuje, że to właśnie ten poziom będzie sygnalizatorem potwierdzającym rozwiniecie silnej fali wzrostowej.
RYNEK KRAJOWY
Rynek złotego po wczorajszej pierwszej fali niepokoju otrząsną się nieco i uspokoił. Na otwarciu dzisiejszej sesji za jedno euro zapłacić trzeba było już tylko 3,9950, natomiast za jednego dolara 3,2830 złotego. Wszystko wskazywać zaczyna na to, że inwestorzy po ostatnich politycznych "rewelacjach" oczekiwać teraz będzie na poniedziałkowe ostateczne rozstrzygnięcie kwestii tworzenia nowego rządu. Pamiętajmy, że wczoraj zaczęły pojawiać się głosy o rozpisaniu przedterminowych wyborów w połowie stycznia przyszłego roku.