Cena baryłki ropy z grudniowych kontraktów spadła na NYMEX o 78 centów do 58,93 USD i jest najniższa od drugiej połowy lipca. Zdecydowała o tym wiadomość o piątym z rzędu tygodniu wzrostu jej zapasów. Informacja ta nie znalazła jednak jakiegokolwiek odzwierciedlenia na rynku eurodolara. Inwestorzy dali więc wyraźny sygnał, że z otwieraniem nowych transakcji wolą się wstrzymać do publikacji zapowiedzianych na dzień dzisiejszy danych makroekonomicznych ze Stanów Zjednoczonych. O godzinie 14:30 czasu polskiego rynek pozna nową wartość zmian w ilości bezrobotnych oraz bilans handlu zagranicznego. Ekonomiści szacują, że w przypadku obu tych wiadomości nie powinno dojść do większych odchyleń w porównaniu z tym, co zostało odnotowane przy okazji ostatnich oficjalnych publikacji. Zainteresowani walutą amerykańską z pewnością analizować będą również indeks nastroju Uniwersytetu Michigan, który ogłoszony zostanie pod koniec polskiej sesji. W przypadku tej danej specjaliści również nie spodziewają się większych zmian. Neutralne prognozy, z jakimi dzisiaj mamy do czynienia już nie raz okazały się bardzo zwodnicze. Wystarczy bowiem, aby tylko jedna z danych wbrew wcześniejszym założeniom wykaże bardziej znaczące odchylenie, a na rynku bardzo szybko dojdzie do znaczących przetasowań cen. Takiego scenariusza nie można wykluczyć również i dzisiaj. O godzinie 9:00 jedno euro wyceniane było na 1,1770 dolara.
Sytuacja techniczna na rynku eurodolara: czwartek jest dniem, kiedy sygnały płynące z układu wskazań technicznych przynajmniej w drugiej części dnia okazać się mogą bardzo mylące. Dzisiaj pierwsze skrzypce grać będą wyniki informacji o charakterze statystyczno - ekonomicznym zza oceanu. Jest mało prawdopodobne, aby do czasu publikacji danych doszło do wyłamania się z widocznej od dwóch dni konsolidacji. Z jednej strony wczorajszy dołek potraktowany został jako dobre miejsce do pierwszych zakupów, a z drugiej inwestorzy w dalszym ciągu szukają miejsc do odnawiania transakcji sprzedaży, ponieważ po wyłamaniu z październikowej konsolidacji powróciliśmy do długoterminowego trendu spadkowego. Zagrożenie przełamanie figury 1,1700 i kontynuacja spadków jest w dalszym ciągu realne.
RYNEK KRAJOWY
Początek czwartkowej sesji pokazał jak szybko na rynek powrócić może gra nerwów i niepewność. Złoty pomimo wczorajszych zapewnień liderów Ligii Polskich Rodzin i Samoobrony o przychylności dla mniejszościowego rządu stracił na wartości. O godzinie 9:00 za jedno euro zapłacić trzeba było 4,0370, a za jednego dolara 3,4265 złotego. Nie ulega wątpliwości, że zmiany na wartości naszej waluty odzwierciedlać będą nastroje panujące w sejmie. Pamiętajmy bowiem, że inwestorzy nie będą mieli szansy, aby zareagować na wynik głosowania, które zapowiedziane zostało na godzinę 19:30, a dodatkowo piątek w Polsce jest dniem wolnym od pracy. Jak na razie wiele wskazuje na to, że mniejszościowy rząd otrzyma wymagane poparcie, a to przynajmniej na jakiś czas wpłynąć powinno na uspokojenie inwestorów.
Technika podpowiada, że sygnałem ewentualnego osłabienia się złotego będzie przejście kursów na EUR/PLN i USD/PLN przez ostatnie szczyty, które wynoszą odpowiednio: 4,0450 i 3,4400. O powrocie na rynek silniejszego złotego mówić będzie można po cofnięciu się kursów poniżej 3,9800 i 3,3800.