Zgodnie ze wczorajszym komunikatem podanym do widomości publicznej w późnych godzinach wieczornych czasu polskiego przewaga wydatków nad wpływem do kasy państwa wyniosła 83,1 miliarda dolarów wobec prognoz w rejonach 61 miliardów. Dzisiaj o godzinie 10:00 jedno euro względem waluty amerykańskiej wyceniane było na 1,1923. Z uwagi na zapowiedzianą na dzisiaj decyzję Fed w sprawie ewentualnych zmian stóp procentowych liczyć się trzeba z bardziej nerwowymi zachowaniami graczy. Rynek wprawdzie przygotowany jest na kolejną 25 punktową podwyżkę, pytaniem jednak zasadniczym jest co dalej? Nieubłaganie zbliża się koniec kadencji Greenspana, a wraz z nią rośnie prawdopodobieństwo zakończenia obecnej polityki monetarnej, którą krótko określić można jako "step by step". Odpowiedź na pytanie, czy to nie będzie ostatnia podwyżka kosztu pieniądza w największej światowej gospodarce wynikać będzie mogła z komunikatu po posiedzeniu FOMC, który opublikowany zostanie około godziny 20:15. W cieniu oczekiwania na kluczową dla wartości dolara zmianę poziomu dotychczasowych stóp procentowych opublikowane również dzisiaj będą indeks koniunktury instytutu ZEW za grudzień z Niemiec, wartość sprzedaży detalicznej i zapasy firm ze Stanów Zjednoczonych.
Sytuacja techniczna: w końcu mamy ewidentne potwierdzenie średniookresowej przewagi byków nad niedźwiedziami. Pierwsze godziny nowej sesji pokazały korektę wczorajszych wzrostów. Ruch taki po ponad 150 punktowym wzroście jest niemal konieczny. Przejście przez 1,1940, do czasu którego mówić można było o technicznej formacji flagi wzrostowej wskazuje na możliwość zejścia nawet poniżej figury 1,1900. Target wyznaczyć można na rejon 1,1880 - 1,1875, gdzie nastąpić może powrót do wzrostów. W dalszym ciągu bardzo prawdopodobny jest atak na kluczowy dla średniookresowego kierunku opór 1,2050.
RYNEK KRAJOWY
Godziny sesji nocnej pokazały, że pomimo ograniczonego handlu popyt na polską walutę utrzymywał się na bardzo wysokich poziomach. Na parze EUR/PLN doszło do pogłębienia wczorajszego dołka. Nowe minimum wykształciło się w rejonie 3,8100. Złoty w ciągu ostatnich kilku godzin zyskał znacznie również względem waluty amerykańskiej. Najmniej za dolara zapłacić trzeba było na godzinę przed otwarciem polskiej sesji, kiedy to kurs pokazał poziom 3,1835. Na rynku złotego od wczoraj mówić możemy o tzw. efekcie owczego pędu - wszyscy kupują polską walutę, choć tak naprawdę brak jest fundamentalnych podstaw ku tak zdecydowanym zakupom. Trend jest na tyle silny, że jak na razie brak jest odważnych do walki z nim.
Z technicznego punktu widzenia na parze EUR/PLN przeszliśmy przez dotychczasowe historyczne dołki zbliżając się bardzo szybko do psychologicznej bariery 3,8000. Sentyment jest ewidentnie prozłotowy i jest to fakt nie podlegający dyskusji. Wątpliwości, co do dalszych spadków w miarę upływu czasu zdają się przybierać na sile. Podstawowy znak zapytania to brak korelacji popytu na złotówkę z zapotrzebowaniem na polskie papiery wartościowe. Od kliku dni obroty na warszawskim parkiecie są bardzo małe, a inwestorzy nie kwapią się do potwierdzenia tendencji wzrostowej na głównych indeksach. Tak więc z ostatecznym rozstrzygnięciem kwestii ewentualnych dalszych spadków na parze EUR/PLN powinniśmy jeszcze trochę zaczekać. Na parze USD/PLN silna korelacja z notowaniami dolara na świecie przełożyła się w rozwinięcie kolejnej fali spadkowej. Dzisiejsze minimum na poziomie 3,1780 jasno wskazuje, że najbliższe sesje, a może nawet godziny przyniosą kolejne minimum. Kurs bez żadnego problemu przeszedł przez bardzo ważne miejsce charakterystyczne - wsparcie w rejonie 3,2000 - 3,2100, co dowodzi tylko dynamiki obecnej fali spadków. Jak na razie obserwując eurodolara nie można wykluczyć zatrzymania spadków dopiero w rejonie 3,1500 - 3,1600.