Kurs po kolejnym nieudanym ataku przejścia przez okolice ostatnich dołków 1,2040 - 1,2060 szybko powrócił do wzrostów. Nie pomogły nawet lepsze od oczekiwań informacje o ilości nowozarejestrowanych bezrobotnych zza oceanem. Już około godziny 17 kurs euro odrabiając część strat względem dolara wskazywał poziom w rejonie figury 1,2100. Ekstremum, jakie wykształciło się podczas sesji azjatyckiej wyniosło 1,2110. Wygląda więc na to, że pozostawienie stóp bez zmian w Eurostrefie wcale nie zniechęciło inwestorów do zakupów wspólnej waluty. Działania takie wynikać mogą z faktu, że tak jak pisałem wcześniej na rynku panuje przeświadczenie, że seria podwyżek stóp w krajach Eurolandu jest tylko kwestią czasu. Na początku dzisiejszej sesji zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro zapłacić trzeba było 1.2075 dolara.
Piątek z uwagi na całą serię danych makroekonomicznych przynieść może znaczące przetasowania cen. Rynek pozna dzisiaj najnowsze odczyty stopy bezrobocia ze Stanów Zjednoczonych, wartość indeksu Michigan oraz ISM z sektora usług. Najważniejsza jednak będzie zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym. Inwestorzy reagując często bardzo nerwowo na zmiany tej danej odbierają ją jako wyznacznik stopnia ożywienia gospodarczego w amerykańskiej gospodarce. Reakcja rynku będzie o tyle ciekawa, że zgodnie z prognozami ekonomiści liczą na znaczny wzrost tego wskaźnika. (ostatnio było 108 tys., oczekuje się wzrostu do 245 tys!)
Sytuacja techniczna: godziny sesji azjatyckiej przyniosły powrót kursu do rejonu figury 1,2100. Niedźwiedzie najwyraźniej mają spore problemy z przejściem przez obszar wskazywanych ostatnio średniookresowych wsparć 1,2060 - 1,2070. Dzisiejsza sesja to przede wszystkim oczekiwanie na publikację zmiany zatrudnienia w sektorze pozarolniczym. Podobnie jak wczoraj trudno do tego czasu oczekiwać większych zmian cen. Obraz wskaźników technicznych sprzyja obecnie zwolennikom krótkich pozycji. Nie można zatem nadal wykluczyć rozwinięcia się dzisiaj kolejnej silnej fali umocnienia dolara względem euro, tym bardziej, że sprzyjają temu oczekiwania, co do wyniku dzisiejszej kluczowej danej. Target dla takiego ruchu wyznaczyć można na 1,1930 - 1,1940. W przypadku kolejnej skutecznej obrony wsparć wzrośnie prawdopodobieństwo zakończenia spadków i powrotu na rynek słabszego dolara.
RYNEK KRAJOWY
W polityce drgnęło. Wczoraj oficjalnie doszło do podpisania tzw. paktu stabilizacyjnego pomiędzy PiS-em, Samoobroną i LPR-em. Dla polskich rynków finansowych informacja ta wbrew pozorom najprawdopodobniej w dłuższym terminie nie będzie miała pozytywnego wydźwięku. Inwestorzy z pewnością pamiętają bowiem ostanie wypowiedzi pani minister finansów Zyty Gilowskiej, która stwierdziła, że nie widzi dla siebie miejsca w rzeczywistości tworzonej właśnie przez taki układ. Nie jest wykluczone zatem, że najbliższe dni przyniosą kolejne zmiany na polskiej scenie politycznej. Jasnym jest, że polityka nie jedno ma imię i sytuacja różnie może się jeszcze rozwinąć, nie mniej jednak obecne warunki daleko odbiegają od normalności i żeby to stwierdzić nie trzeba być ani ekonomistą ani politykiem. Widzą to również i inwestorzy, którzy w dalszym ciągu bardzo powściągliwie podchodzą do transakcji na krajowym rynku walutowym. Dzisiaj rano za jedno euro trzeba było zapłacić 3,8305 złotego, za dolara natomiast 3,1700. Są to wartości bardzo zbliżone do dominujących w dniu wczorajszym.