Dolar tracił do euro praktycznie nieprzerwanie od połowy kwietnia, w ostatnich dniach zdecydowana większość inwestorów grała pod łagodny komunikat Fed, stąd nawet niewielki sygnał prodolarowy wywołał silną reakcję.
Nie było zaskoczenia co do decyzji Fed w sprawie stóp procentowych w USA, które wzrosły, zgodnie z prognozami, o 25 pkt do 5 proc. W komunikacie po decyzji nie znalazła się jednak jasna wskazówka, czy będą kolejne podwyżki stóp, czy też nastąpi przerwa we wzroście kosztu pieniądza w USA.
Ponadto amerykański Departament Skarbu w opublikowanym wczoraj raporcie nie zarzucił Chinom manipulowania własną walutą, czego oczekiwała część inwestorów. Kraje azjatyckie (w tym zwłaszcza Chiny) starają się "utrudniać" tendencje aprecjacyjne walut narodowych w celu ochrony eksporterów. Na fali tej informacji dolar zyskał względem walut azjatyckich, kurs USD/JPY wzrósł z 110,10 do 111,50.
Jednak od początku sesji europejskiej euro odrabia straty do dolara ze względu na niezłe dane o wzroście gospodarczym w strefie euro jak i komentarz prezesa ECB. Gospodarka strefy euro w I kwartale 2006 r. wzrosła o 0,6 proc. wobec 0,3 proc. w poprzednich 3 miesiącach. Jean Claude Trichet komentując te dane stwierdził, że są one zgodne z analizami ECB, a Bank będzie bardzo czujny, jeśli chodzi o inflację i rozwój sytuacji na ryku ropy naftowej. O 14.30 rynek pozna szereg danych z amerykańskiej gospodarki, przy czym najważniejszy powinnien być poziom sprzedaży detalicznej z wyłączeniem samochodów za kwiecień.
O 12.50 euro kosztowało 1,2720 dolara.