Praktycznie, ponieważ po danych, które zostały opublikowane, spodziewać się można było się znacznie szybszego i trwalszego umocnienia dolara. ZEW podany do opinii publicznej jako pierwszy wyniósł 15,1 pkt, czyli znacznie poniżej oczekiwań rynku. Ekonomiści przygotowani byli na 35 pkt. Inwestorzy nie odczytali tego jednak jako wyraźnego sygnału do zwiększenia popytu na walutę amerykańską wobec euro. Co więcej do zdecydowanego umocnienia zielonego nie doszło również po komunikacie o znacznie lepszym od prognoz przepływie kapitału do USA, który wyniósł 69, 6 mld USD. Prognozy wskazywały jedynie na 45 mld USD. Sytuacja, zatem gdyby nie wojna pomiędzy Izraelem i Libanem mogła wydawać się, co najmniej dziwna. Nie jest wykluczone w związku z tym, że niedźwiedzie po raz pierwszy od tygodnia natrafiły na silny opór za strony byków. W konsekwencji pod koniec dnia za jedno euro zapłacić trzeba było 1,2505 dolara. Obrazu rynku tej pary nie zmieniły także godziny handlu azjatyckiego. O godzinie 09:00 za jedno euro zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym trzeba było zapłacić 1,2502 dolara.
Środa ma duże szanse rozwiać wszelkie wątpliwości. Czeka nas dzisiaj, bowiem kolejna seria następnych bardzo ważnych danych makroekonomicznych ze Stanów Zjednoczonych. Na pierwsze miejsce wysuwa się bez wątpienia wskaźnik inflacji za czerwiec, zezwolenia na budowy domów, rozpoczęte budowy domów oraz przemówienie szefa Fed Bena Bernanke. Wiele w związku z tym wskazuje, że już w drugiej części sesji poznamy właściwy kierunek zmian na rynku eurodolara.
Sytuacja techniczna eurodolara: zeszłotygodniowe spadki sprowadziły kurs w rejon obszaru silnych wsparć technicznych rozpoczynających się od 1,2530, a kończących na 1,2460. Dopóki jednak znajdujemy się w rejonie figury 1,2500 nie można jeszcze jednoznacznie przesądzać kierunku. Aktualny układ wskaźników w horyzoncie intra day zbliżony jest do tego, co widzieliśmy wczoraj. Poruszamy się w związku z tym nadal jeszcze po przysłowiowej krawędzi stawiając byki w bardzo trudnej sytuacji. W dalszym ciągu również technicznym potwierdzeniem korekty spadków będzie pokonanie poziomu 1,2560. Realne jest niebezpieczeństwo trwałego zejścia poniżej 1,2460, co oznaczałoby początek nowej fali umocnienia dolara. Do czasu publikacji danych, które rozstrzygną o dalszych zmianach cen pozostaniemy najprawdopodobniej jednak w widocznym od wczoraj obszarze konsolidacji.
RYNEK KRAJOWY
Wartość polskiej waluty w dalszym ciągu nie wykazuje większych zmian. Wczorajsze optymistyczne z punktu widzenia importerów naruszenie wsparcia: 4,0250 - 4,0300 na parze EUR/PLN widoczne pod koniec sesji było jedynym novum i okazało się krótkotrwałe, choć z punktu widzenia analizy technicznej potwierdziło prezentowany wcześniej potencjał aprecjacji. Dzisiejsze otwarcie pomimo, że po raz kolejny zbliżone było do tego, co widzieliśmy w ciągu ostatnich kilku sesji pokazało już na parze EUR/PLN notowania poniżej długo bronionego wsparcia. O godzinie 09:00 za jedno euro trzeba było zapłacić 4,0110 złotego, a za dolara 3,2080. Wiele wskazuje, że jest to ostatni dzień marazmu i ograniczonej zmienności na rynku złotego.