Dopiero opublikowany w godzinach wieczornych czasu polskiego komunikat na temat indeksu Fed z Filadelfii, który wyniósł 18,5 punktu i okazał się ponad dwukrotnie lepszy od wcześniejszych prognoz spowodował zwiększenie popytu na dolara i spadek kursu do 1,2811 dolara za euro. Ze statystycznego punktu widzenia jest to najniższy poziom od 16 sierpnia. Poprawie nastrojów wokół waluty amerykańskiej towarzyszyła kontynuacja spadków cen na większości towarów. Złoto po wczorajszych zmianach zbliża się wielkimi krokami do magicznego do niedawna poziomu 600 dolarów za uncję, ropa natomiast bliska jest testowania strategicznej dla niej bariery 70 dolarów za baryłkę. Wczorajsze najniższe ceny wyniosły odpowiednio: 613,80 i 71,25 dolarów. O godzinie 09:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,2835 dolara.
Piątek z punktu widzenia danych o charakterze statystyczno ekonomicznym będzie dość ubogi. Najważniejszy i praktycznie jedyny ważniejszy komunikat rodem ze Stanów Zjednoczonych dotyczyć będzie indeksu nastroju Uniwersytetu Michigan. Informacje te okazać się mogą o tyle istotne, że są to dane wstępne, a więc oczekiwane przez inwestorów z największym zainteresowaniem.
Sytuacja techniczna eurodolara: wczorajsze spadki pod wpływem danych makroekonomicznych potwierdziły powrót na rynek nastrojów lepszych dla waluty amerykańskiej. O tym, czy jest to jedynie krótkotrwałe "zawirowanie", czy raczej coś poważniejszego mówić będzie można dopiero pod koniec dzisiejszej sesji. Aktualny obraz wskaźników technicznych intra day w dalszym ciągu zdaje się sprzyjać zwolennikom mocniejszego dolara. Brak podczas dzisiejszego handlu ważniejszych informacji makro determinuje, że wytyczną zmian będzie najprawdopodobniej analiza techniczna. Przełamanie w związku z tym figury 1,2800 dać może początek kolejnej fali spadkowej. O powrocie słabszego dolara na rynek mówić będzie można dopiero po wzrostach powyżej 1,2870 - poziomie wskazywanym już wczoraj jako charakterystyczny.
RYNEK KRAJOWY
Wczorajsze zmiany na krajowym rynku walutowym, korzystne dla złotego okazały się krótkotrwałe. Początek piątkowego handlu pokazał powrót notowań na większości krosów z udziałem polskiej waluty do obszarów charakterystycznych już od prawie dwóch tygodni. O godzinie 09:00 za jedno euro zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym trzeba było zapłacić 3,8790 złotego, a za dolara 3,0220. Inwestorzy czekać dzisiaj będą z pewnością na zapowiedziane na godziny popołudniowe istotne informacje makroekonomiczne wyznaczające kształt dalszej polityki monetarnej. Chodzi tutaj o wskaźniki cen produkcji sprzedanej przemysłu, produkcji budowlano-montażowej za lipiec oraz dynamikę produkcji przemysłowej i budowlano-montażowej. Nie jest wykluczone, że dopiero te dane będą w stanie wprowadzić na rynek większą dynamikę zmian i w sposób bardziej trwały zwiększyć popyt na złotego.Sytuacja techniczna: wczorajsze zmiany nie przyniosły przełamania ostatnich dołków. Można zatem, przynajmniej w horyzoncie intra day mówić o obronie kluczowych wsparć zarówno na parze USD/PLN jak i EUR/PLN. Powróciliśmy w związku z tym do stanu sprzed tygodnia. W odniesieniu do pary USD/PLN biorąc pod uwagę aktualny układ wskaźników mówić można o gasnącym potencjale wzrostowym. Jest to pewna podstawa by sądzić, że wskazywany ostatnio opór w rejonie 3,0450 - 3,0500 może być trudny do osiągnięcia przez byki. Dla pary EUR/PLN analogicznym poziomem oporu jest 3,8950 - 3,9000. W obu wypadkach rejony te z uwagi na oczekiwane ważne dane makro okazać się mogą ponownie lokalnymi górkami.