Analitycy szacowali, że w lipcu deficyt na rachunku wyniósł 159,2 mln EUR, przy czym prognozy były dość rozbieżne, gdyż wahały się od 400 mln EUR deficytu do 210 mln EUR nadwyżki.
Ujemne saldo rachunku obrotów, nie przełożyło się w sposób znaczący na notowania złotego. O godzinie 14:24 kurs EUR/PLN testował poziom 3,9771 zł, natomiast USD/PLN 3,1291 zł, wobec odpowiednio 3,9942 zł i 3,1261 zł tuż przed godziną 14-tą.
We wtorek złoty waha się w bardzo ograniczonym zakresie, pozostając na poziomach z ostatnich dni, czyli 3,97-3,99 zł dla EUR/PLN i USD/PLN 3,1250-3,1450 zł dla USD/PLN.
Dotychczas wpływu na notowania polskiej waluty nie miały nie tylko dane opublikowane przez NBP, ale również przesłuchania Ewy Balcerowicz przez sejmową komisją śledczą (dość kompromitujące komisję), czy też medialne spekulacje na temat podjętej już decyzji Zyty Gilowskiej odnośnie powrotu na stanowisko wicepremiera i ministra finansów. W pierwszym przypadku zapewne rynek słusznie uważa, że komisja ma ściśle polityczny charakter (dziś szczególnie dobrze to było widać). Natomiast powrót Gilowskiej do rządu tak naprawdę nic nie zmieni, poza tym że wprowadzi dodatkowe zamieszanie. Wszak czterech ministrów finansów na przestrzeni roku, to chyba swoisty rekord świata.
Dziś wpływ na notowania złotego może mieć już tylko zachowanie kursu eurodolara, na którą to parę zaś istotny wpływ może mieć publikacja o godzinie 14:30 danych o deficycie handlowym USA.