Minimum na parze EUR/USD wygenerowane zostało na poziomie 1,2680. Ze statystycznego punktu widzenia była to największa fala aprecjacji dolara od 23 października bieżącego roku. Kontynuacja zapoczątkowanego pod koniec zeszłego tygodnia ruchu dzisiaj widoczna była na większości par z udziałem dolara. Na większości, ponieważ nie można tego powiedzieć w odniesieniu właśnie do rynku eurodolara, gdzie kurs zaklinował się pomiędzy 1,2690 i 1,2720. Inwestorów z marazmu na tej parze nie wyrwały nawet opublikowane dzisiaj dość interesujące odczyty makroekonomiczne. Jak podał europejski urząd statystyczny, Eurostat ceny produkcji sprzedanej przemysłu (PPI) w strefie euro spadły we wrześniu o 0,5 proc., licząc miesiąc do miesiąca, a rok do roku wzrosły o 4,6 proc. Dane te są zgodne z oczekiwaniami analityków, którzy prognozowali, że ujęciu miesięcznym PPI spadnie o 0,5 proc., a w skali roku wzrośnie o 4,6 proc. Znacznie mniej optymistyczne informacje napłynęły z Niemiec, gdzie zgodnie z ogłoszonym komunikatem doszło do spadku zamówień w niemieckim przemyśle we wrześniu o 2,5 proc. miesiąc do miesiąca. Analitycy spodziewali się we wrześniu spadku zamówień miesiąc do miesiąca o 0,9 proc. W konsekwencji o godzinie 15:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,2696lara.
Ciekawą informacją, acz bez bezpośredniego wpływu na obraz eurodolara był komunikat, że zgodnie z szacunkami Shanghai Securities News nadwyżka handlowa Chin w 2006 r. prawdopodobnie przekroczy poziom 140 mld USD, natomiast wartość handlu osiągnąć ma rekordowy poziom 1,7 bln USD.
Sytuacja techniczna eurodolara: po piątkowych spadkach notowań weszliśmy w fazę odrętwienia. Inwestorzy są w dość interesującej sytuacji. Silny spadek z rejonu figury 1,2800 potwierdził wcześniejsze zapowiedzi zakończenia fali deprecjacji zielonego i jednocześnie utrzymał notowania w widocznej od kilku miesięcy konsolidacji. Obecna sytuacja z punktu widzenia techniki zdaje się sprzyjać zwolennikom słabszego euro względem dolara. Pewne wątpliwości budzić mogą jednak wskaźniki intra day, które dają jeszcze pewne pole dla wykształcenia wyższych poziomów. Sygnalną w tym przypadku jest rejon 1,2730. Utrzymanie się kursu poniżej tego poziomu w ciągu najbliższych kilku godzin zachęcić może niedźwiedzie do bardziej agresywnej gry i spadków poniżej 1,2680. Najbliższe istotne wsparcie wyrysować można na 1,2630 - 1,2620.
RYNEK KRAJOWY
Początek nowego tygodnia na krajowym rynku walutowym tradycyjnie już sprzyjał złotemu. Polska waluta umocniła się na większości krosów. Spadki kursu widoczne zwłaszcza na rynku pary USD/PLN (podczas umocnienia się dolara na świecie) wskazują jednoznacznie, że głównym powodem odrabiania strat przez złotego jest zwiększenie popytu na naszym krajowym podwórku. O godzinie 15:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 3,8235 złotego, a za jednego dolara 3,0110.