Co prawda, w stosunku do piątkowego zamknięcia, kurs eurodolara nieco wzrósł, ale te nocne zmiany raczej kwalifikować trzeba jako stabilizację, niż zwyżkę.
Aktualnie za euro trzeba zapłacić 1,2834 dolara, a sytuacja techniczna wskazuje na możliwość dalszych wzrostów. Analizując wykresy tej pary w różnej kompresji czasowej, nie ma powodu, żeby nie zakładać, że w najbliższym czasie ER/USD może przetestować górne ograniczenie półrocznego trendu bocznego 1,2500-1,2950 dolara.
Obserwacja zachowania rynku w poprzednim tygodniu, w tym dynamiki piątkowej zwyżki w reakcji na dane z USA, każe jednak z nieco większą ostrożnością podejść do prognozowania testu 1,2950 dolara. Tamto zachowanie pokazuje, że bez nowych, naprawdę silnych impulsów, wzrost EUR/USD ponad 1,29, będzie utrudniony. Już o wybici z trendu bocznego nie wspominając. Tymczasem w tym tygodniu istotnych publikacji makroekonomicznych jest jak na lekarstwo. W zasadzie jedyną taką publikacją, jest czwartkowy indeks klimatu gospodarczego monachijskiego instytutu Ifo (prognoza: 104,9 pkt.). Co więcej, czwartkowe święta w USA i Japonii, również nie sprzyjają większej zmienności i forsowaniu silnych średnio i długoterminowych barier. Dlatego też nie można wykluczyć, że ten tydzień upłynie na EUR/USD pod znakiem wahań w przedziale 1,2750-1,2890 dolara.
Marcin R. Kiepas