O godzinie 9:47 para ta testowała poziom 1,3110 dolara.
Nocne osłabienie amerykańskiej waluty, to już czwarta sesja, kiedy wyraźnie traci ona na wartości. Pretekst do tego wciąż jest ten sam. Mianowicie obawy o to, że Fed zacznie obniżać stopy procentowe, żeby pomóc słabnącej amerykańskiej gospodarce. Jednocześnie zaś stopy będzie podnosił Europejski Bank Centralny. Czynniki dodatkowe osłabiające dolara, to proces dywersyfikacji chińskich rezerw walutowych, który będzie prowadził do zmniejszenia aktywów dolarowych. Jak również oczekiwanie na jutrzejsze wystąpienie szefa Fed Bena Bernanke oraz publikowane w tym tygodniu, prawdopodobnie nienajlepsze, dane z amerykańskiego rynku nieruchomości.
Aktualnie spekuluje się, że do obniżki stóp w USA mogłoby dojść już w pierwszym kwartale 2007 roku. Zważywszy, że inflacja bazowa CPI utrzymuje się na wciąż wysokim poziomie 2,7 proc. (poziom poniżej 2 proc Fed uznaje za komfortowy), spekulacje odnośnie szybkości obniżek stóp wydają się nieco przesadzone. Amerykańskie władze monetarne musiałyby być naprawdę przyciśnięte do muru, żeby ryzykując wzrostem inflacji, obniżyć stopy tak szybko. Najwyraźniej zdaje sobie z tego sprawę amerykański rynek długu, gdyż pomimo trzech prób w listopadzie, ceny obligacji wciąż są poniżej wrześniowego szczytu.
Mając na uwadze to różne zachowanie dolara i obligacji USA, czy też brak zaniepokojenia Wall Street (obniżka stóp to plus dla akcji, ale powód obniżki, czyli zwalniająca gospodarka, to już duży minus), nienajlepsze zachowanie tego pierwszego, to w większym stopniu proces techniczny niż fundamentalny. Bardziej efekt wybicia EUR/USD z półrocznego trendu bocznego 1,25-1,29 dolara, niż faktycznych obaw o obniżki stóp procentowych.
Techniczny charakter wybicia w sposób oczywisty nie zmniejsza jego rangi. Niezależnie bowiem czym zostało ono sprowokowane, to jego konsekwencją, jest otwarta droga do maksimów z grudnia 2004 roku (1,3666 dolara).