Paniczna ucieczka inwestorów od dolara trwa praktycznie od zeszłego czwartku. Ruch zainicjowany został przy płytkim rynku (braku Stanów Zjednoczonych) oraz przy bardzo charakterystycznych miejscach technicznych: 1,2970 - 1,3000. Jeśli do tego wszystkiego dodamy jeszcze i to, że w tym czasie ukazały się dobre odczyty makroekonomiczne z Eurostrefy to silne wybicie eurodolara wydaje się przynajmniej teoretycznie logicznym następstwem. Poziom cen oraz czas wybrane zostały zatem perfekcyjnie. Pozostaje teraz pytanie przez kogo? Biorąc pod uwagę skale zmian i dynamikę jako najbardziej prawdopodobny wydawać się może ruch ze strony bardzo dużej instytucji finansowej - np. banku centralnego. Ostatnio podawane do opinii publicznej komentarze przedstawicieli Centralnego Banku Chin wskazują właśnie ten podmiot na najbardziej skłonny do takich działań. W miniony piątek wiceprezes PBOC przyznał, że rośnie ryzyko utrzymywania rezerw w tej walucie ze względu na możliwy spadek długoterminowych stóp procentowych w USA i dalszą deprecjację tej waluty.
O godzinie 15:02 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,3104 dolara. Jest to miejsce mniej więcej z piątkowego zamknięcia.
Sytuacja techniczna eurodolara: wybicie powyżej 1,3000 zdecydowanie przebudowało dotychczasowy obraz tej pary. Wyłamanie z trwającej kilak miesięcy konsolidacji stało się faktem. Obserwując dzisiejszą sesję dojść można do jednego wniosku - strategia "zajęczych skoków" się kończyła - rynek po raz pierwszy od trzech sesji pokazał większą korektę techniczną niż 20 - 30 punktów. Na chwilę obecną trudno jest już mówić o zmianie sentymentu. Można jednak powoli myśleć o większej i bardziej zdecydowanej korekcie. Jako sygnalną takich zmian wskazać można poziom 1,3100. Trwałe zejście poniżej tego miejsca charakterystycznego jest w stanie znacząco wyhamować "antydolarowy" pęd. Układ wskaźników intra day zdaje się sprzyjać takiemu scenariuszowi.
RYNEK KRAJOWY
Rynek krajowy w zeszłym tygodniu jak również i podczas dzisiejszej sesji był pod wpływem rynków światowych. Dynamika produkcji przemysłowej opublikowana w zeszłym tygodniu potwierdziła bardzo dobrą kondycję polskiej gospodarki i stała się silnym fundamentem makroekonomicznym za mocniejszym złotym. Parkiet warszawski z kolei pozostawał i nadal pozostaje w zakresie kilku tygodniowej konsolidacji. Pomimo umacniającego się złotego indeks WIG20 nie zdołał wzbić się powyżej szczytów z początku maja.