Dzisiejsze umocnienie dolara, to kontynuacja rozpoczętego wczoraj procesu. Procesu, który w dużej mierze wywołany został publikacją, lepszego od prognoz, indeksu ISM. W grudniu, ten opisujący kondycję amerykańskiego sektora produkcyjnego indeks, wzrósł do 51,4 pkt. z 49,5 pkt. w listopadzie, kiedy to pierwszy raz od 3 lat, zasygnalizował recesję w tym sektorze.
Publikacja indeksu ISM, nie była wczoraj jedynym powodem umocnienia dolara. Amerykańska waluta bowiem traciła jeszcze przed nią. Dlatego można podejrzewać, że czynnikiem który mógł wzmacniać wczoraj dolara, były spadki na rynku surowcowym. Szczególnie, że już dziś pojawiły się pogłoski, że dolara kupują fundusze hedgingowe. Powstaje więc obraz "wychodzących" z rynku surowcowego funduszy, które następnie, być może obawiając się spowolnienia gospodarczego i korekty na rynkach kapitałowych, przenoszą środki w bezpieczne amerykańskie obligacje, wzmacniając przy okazji dolara.
Póki co to tylko teza. Jej weryfikację przyniesie dopiero obserwacja zachowania rynku długu USA, dolara, rynku surowcowego i giełd emerging markets w najbliższych dniach. Rosnące ceny obligacji i dolara, przy spadkach na pozostałych dwóch rynkach, będą potwierdzeniem powyższych domysłów.
Dzisiejsze umocnienie amerykańskiej waluty, to pośredni wpływ korzystnej dla niego krótkoterminowej sytuacji technicznej, dalszych spadków na rynku miedzi i ropy, ale też i oczekiwania na publikację indeksu ISM-usługi, który pokazuje kondycję sektora usług w USA.
Inwestorzy prognozują, że w grudniu indeks ten spadnie do 57 pkt. z 58,9 pkt. w listopadzie. Jako, że w grudniu mało prawdopodobne wydaje się wyraźne pogorszenie koniunktury w usługach, więc jest szansa na pozytywną niespodziankę i nowy impuls wzmacniający dolara. W przypadku EUR/USD, która to para ustanowiła dzienne minimum na poziomie 1,3087 dolara, mogłoby to oznaczać zniżkę do 1,3050 dolara.