Analitycy prognozują, że stopa bezrobocia w USA utrzyma się w grudniu na poziomie 4,5 proc., natomiast zatrudnienie w sektorze pozarolniczym wzrośnie o 110 tys.
W wielu komentarzach wyrażane są jednak obawy, że dane mogą być gorsze. Wskazuje na to środowy, zignorowany przez rynek, raport ADP o zmianie zatrudnienia w sektorze prywatnym w USA. Liczba zatrudnionych spadła bowiem o 40 tys., podczas gdy oczekiwano jej wzrostu o 128 tys.
To zresztą nie jedyne dane, które każą zachować ostrożność dziś przed 14:30. Na słabe dane wskazują również inne raporty, jak chociażby publikowane w czwartek o liczbie nowych bezrobotnych w USA czy Monster Index.
Sytuacja nie jest jednak do końca taka jasna. Po pierwsze dlatego, że subindeksy zatrudnienia indeksów ISM i ISM-usługi, wcale nie pokazują problemów na rynku pracy w grudniu. Po drugie, analizując zachowanie europejskich par w ostatnich dniach i zestawiając je z publikowanymi w tym czasie danymi, można dojść do wniosku, że to nie te dane, z indeksem ISM na czele (wzrósł on powyżej poziomu 50 pkt., który oddziela recesję od rozwoju), są głównym powodem umocnienia dolara.
Bardziej prawdopodobne wydaje się, że czynnikiem, który mógł wzmacniać amerykańską walutę, były spadki na rynku surowcowym. Można postawić tezę, że "wychodzące" z rynku surowcowego fundusze, które przecież w ostatnich latach były motorem napędowym hossy na tym rynku, przenoszą środki w bezpieczne amerykańskie obligacje, wzmacniając przy okazji dolara.