Popołudniowa przecena złotego przyczyniła się także do spadków na GPW w Warszawie. Mimo wzrostów prze większość sesji (m.in. za sprawą rekordowych notowań w USA) po spadkach w ciągu ostatniej godziny WIG20 stracił 0,77%.
Ze sceny krajowej na rynek nie dotarły na tyle niepokojące informacje, które uzasadniałyby skalę przeceny, bowiem trudno za takie uznać polityczne przepychanki związane z prezydenturą w Warszawie czy krytykę budżetu przez opozycję.
Dlatego też słabe zachowanie walut rynków wschodzących można wiązać z realokacją aktywów przez zagranicznych inwestorów. Być może do takich ruchów skłoniły ich perspektywy kształtowania się stóp procentowych w krajach rozwiniętych. W ciągu ostatnich tygodni wygasły oczekiwania na szybkie obniżki stóp procentowych w USA (cześć uczestników rynku obstawia nawet wzrost kosztu pieniądza USA w II połowie roku) i doszło do zaskakującej podwyżki stóp procentowych w Wielkiej Brytanii do poziomu 5,25%. Poza tym oczekuje się wzrostu stóp w strefie euro do poziomu 4% w ciągu najbliższych 6 miesięcy.
Tymczasem perspektywy dla bezpiecznych inwestycji w krajach Europy Środkowej kształtują się zdecydowanie inaczej. W czwartek czeski bank centralny pozostawił stopy procentowe na poziomie 2,5%, czyli najniższym wśród krajów UE. Po zmianie na stanowisku prezesa NBP bardziej prawdopodobne stało się także utrzymanie stóp w Polsce na obecnym poziomie 4% w ciągu najbliższych miesięcy.
Jeśli czwartkowe ruchy na rynku złotego zostaną potwierdzone na piątkowym otwarciu, należy oczekiwać wzrostu kursu EUR/PLN do 3,95.