Reklama

Co oznacza dla euro rezygnacja Montiego – mistrza umysłu Club Medu?

W 2012 r. Club Med zdołał wymusić na Niemcach i Komisji Europejskiej znaczne ustępstwa, a Monti odegrał szczególnie istotną rolę w tym procesie, bowiem to właśnie on postrzegany jest przez Brukselę jako władca marionetek: Rajoy’a, Hollande’a i Draghi'ego. Istotnie, wkład Montiego jest nie do przecenienia, nawet jeśli stał się ucieleśnieniem polityki przeciągania i udawania.

Aktualizacja: 13.02.2017 03:53 Publikacja: 10.12.2012 11:52

Co oznacza dla euro rezygnacja Montiego – mistrza umysłu Club Medu?

Foto: Bloomberg

Zapytany niedawno o dwie rzeczy, które mogłyby wesprzeć Europę w drodze do normalizacji, odrzekł: stabilny rząd i obligacje euro. O ironio, to właśnie on jest przyczyną sytuacji, że polityka znów staje w świetle reflektorów oraz tego, że obligacje euro wydają się odleglejsze niż zwykle, bowiem Berlusconi i Liga Północna z pewnością będą dążyć do ponownego wprowadzenia lira. Wydaje się, że Włochy niedługo trafią na pierwsze strony gazet zastępując Grecję i Hiszpanię jako potencjalne źródło ryzyka w ogonie rozkładu.

Napięcia społeczne we Włoszech, Hiszpanii i Portugalii są na granicy wybuchu. Zdesperowani młodzi ludzie zwrócą się w kierunku bardziej radykalnych polityków – zjawisko, które niestety zwykle obserwuje się w warunkach poważnych rozgrywek ekonomicznych.

EBC zostanie w końcu zmobilizowany do uaktywnienia opcji OTM raczej wobec Włoch niż Hiszpanii. W piątek po południu pojawiły się pogłoski, że Włochy poproszą o pomoc. Wówczas nie miało to sensu, ale zmiany jakie przyniósł weekend mogą stać się rzeczywistością jeszcze przed końcem 2012 r.

Komentarz Gian Paolo Bazzaniego, szefa biura Saxo Banku w Mediolanie:

„Co się tyczy Berlusconiego – Corriere della Sera napisało, że jest to początek kampanii wyborczej i jednocześnie koniec Berlusconiego jako przywódcy ery umiarkowanych rządów. Kolejne wybory, które odbędą się zapewne w okolicy 10/11 marca przypieczętują koniec Berlusconiego. Istnieje ryzyko, że uda się uzyskać większości mandatów dla którejkolwiek partii wystarczającej, by przewodniczyć parlamentowi w 2013 r. Również Partia Demokratyczna (będąca mieszaniną wielu różnych sił politycznych), która zapewne okaże się najsilniejszą formacją polityczną we Włoszech zmuszona będzie negocjować z mniejszymi partiami w celu uzyskania większości parlamentarnej. Zagubienie i słabość ekonomiczna to bardzo złe połączenie".

Reklama
Reklama

Miniony tydzień był dziwny. Samozadowolenie rynku jest wyraźnie widoczne, jednak pod warstwą doskonałych świątecznych nastrojów bardzo wiele zmieniło się na gorsze – teraz nawet nastroje polityczne ulegają zaognieniu wraz z rozpoczęciem kampanii wyborczej Berlusconiego we Włoszech: Stary wyjadacz Berlusconi w ostatnim starciu (Reuters) - powrót, którego rynek nie przewidywał. Należy zauważyć, że partia Berlusconiego – PDL – uzyskuje w sondażach 15 procent, lecz Berlusconi wchodzi w tryb antyunijny i dąży do ośmieszenia Montiego mając nadzieję na ponowną wygraną w wyborach. Sytuacja taka byłaby niemałym rozczarowaniem dla Europy, a w szczególności dla EBC.

Tymczasem w Hiszpanii, gdzie inaczej niż we Włoszech, odnotowuje się znaczny deficyt pierwotny, hiszpański wskaźnik giełdowy IBEX znacznie odbiega od szerszego wskaźnika dla Europy - od końca września przynosi on wyniki gorsze o 4% od spodziewanych.

Portugalia, która zaledwie kilka tygodni temu była symbolem oszczędności i wyrzeczeń, w piątek zanotowała zaskakująco negatywny wynik minus 3,5% w trzecim kwartale – w sytuacji stagnacji w eksporcie.

Portugalia jest w poważnych tarapatach – rząd jest zagubiony i grozi „potężnym" zwiększeniem podatków (to ich słowa, ja tego nie powiedziałem) w 2013 r. Jak to możliwe, że politycy aż tak nie mają pojęcia? Czy to my – wyborcy – nie pociągnęliśmy ich do odpowiedzialności? Czy to napływ nowych gospodarek europejskich wynika bezpośrednio z uprawnień i transferów społecznych sięgających nawet ponad 50% gospodarki? Istotnie, jeśli ponad 50% społeczeństwa nie jest zainteresowana zmianą status quo, wzrost, produktywność i innowację zastępuje się samozadowoleniem i egoizmem. Dlatego właśnie kryzys jest nam potrzebny. Musimy wrócić do podstaw we wszystkich aspektach – im wcześniej tym lepiej.

 

Steen Jakobsen, główny ekonomista Saxo Bank

Komentarze
Sąd Najwyższy unieważnia cła Trumpa! Co dalej?
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Komentarze
Jastrzębi Fed rozkłada skrzydła
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama