Podstawowym założeniem analizy technicznej jest zasada, że ceny dyskontują wszystko. Mówiąc prościej, przyjmuje się, że w kursie danego instrumentu finansowego zawarte są już wszystkie istotne informacje – wydarzenia związane z daną spółką, kondycja otoczenia makroekonomicznego czy nastroje panujące na rynku. Wykres jest więc liczbowym zapisem tego, co dzieje się na parkietach, jest on jedną wielką statystyką podaną w graficznej formie. Aby zawierać zyskowne transakcje, trzeba nauczyć się te grafiki odpowiednio czytać i interpretować. Trzeba traktować wykres tak, jak zdjęcie rentgenowskie traktuje lekarz – obserwuje, diagnozuje i przyjmuje odpowiednią strategię leczenia.
Japończycy uważają, że najlepiej diagnozuje się stan rynku na podstawie wykresu świecowego. Prosta z pozoru świeczka, zbudowana najczęściej z prostokąta i dwóch wystających z niego cienkich kresek, niesie bowiem ze sobą wiele cennych informacji. Ów prostokąt, zwany korpusem, pokazuje odległość między ceną zamknięcia i otwarcia danej sesji. Jeśli zamknięcie jest wyżej od otwarcia, korpus jest biały, w przeciwnym przypadku przyjmuje czarną barwę.
Cienkie, wystające kreski, które przypominają knoty, to cienie. Górny cień pokazuje sesyjne maksimum, a dolny minimum. Oprócz samych poziomów cenowych, świece obrazuję jeszcze jedną, chyba najważniejszą kwestię – kto przeważa w starciu popytu z podażą.
Uwaga na duże korpusy
Wysokość korpusu, długość cieni oraz stosunek tych wielkości pokazują, jak rozkładają się siły byków i niedźwiedzi. Już pojedyncza świeca może sugerować, że któraś ze stron przejmuje inicjatywę i dotychczasowy trend może ulec zmianie. Szczególną uwagę należy zwrócić na świece z dużymi, białymi lub czarnymi korpusami i krótkimi cieniami. Nie ma oczywiście precyzyjnego określenia, co oznacza „długi korpus", ale jak wskazuje Steve Nison w książce „Świece i inne japońskie techniki analizowania wykresów", długa biała lub czarna świeca mają znaczenie wtedy, gdy ich korpus jest co najmniej trzy razy dłuższy od korpusu poprzedniej świecy.
Duży biały korpus ma szczególne znacznie, gdy pojawia się na niskim poziomie cenowym. Sesja zamknięta wyraźnie powyżej otwarcia sugeruje, że niedźwiedzie nie są już w stanie sprowadzić kursu niżej i do głosu dochodzą kupujący. Jest to pierwszy sygnał, że rynek może niebawem zmienić kierunek na wzrostowy. Jest on tym silniejszy, im większy jest korpus, a cena zamknięcia jest bliżej sesyjnego maksimum.
Biała świeca jest też dobrym potwierdzeniem obszaru wsparcia. Kiedy odbija się od bariery w postaci dolnej granicy konsolidacji, linii trendu wzrostowego czy średniej kroczącej, pokazuje, że rejon ten stanowi silny hamulec dla niedźwiedzich zapędów. Poza tym sama może również wyznaczać strefę wsparcia. Na rynku zwyżkującym pojawienie się dużego, białego korpusu może świadczyć o chwilowym wykupieniu rynku, więc bardzo prawdopodobna jest lekka korekta. Jej zasięg to obszar między połową korpusu i poziomem minimum całej świecy. Jest to zatem dobre miejsce do zajęcia pozycji i kontynuacji gry z trendem.
Oprócz potwierdzenia i wyznaczania wsparć, białe świece „lubią" też przełamywać opory. Przebicie górnej granicy konsolidacji lub linii trendu spadkowego to potencjalna zapowiedź silniejszego ruchu w górę. Warto jednak poczekać na potwierdzenie sygnału, czyli utrzymanie się kursu na wyższych poziomach na kolejnych sesjach.
Interpretacje dużych, czarnych świec są analogiczne do białych, przy czym dotyczą tych sytuacji rynkowych, w których na rynek wkraczają niedźwiedzie. Czarna świeca na wysokim poziomie cenowym będzie zapowiadać zmianę trendu na spadkowy. Odbicie od strefy oporu będzie potwierdzać jej siłę, a przełamanie linii wsparcia to potencjalny sygnał silniejszego ruchu spadkowego.
Walka byka z niedźwiedziem
Świeczki z dużymi korpusami jasno pokazują, kto dominuje na rynku. Z kolei te z małymi, zwane szpulkami, sugerują, że niedźwiedź z bykiem przeciągają „rynkową linę". Toczy się walka i kurs nie może obrać zdecydowanego kierunku.
Szpulki mogą być wyposażone w długie cienie. Pojawienie się takiej świeczki po silnym ruchu wzrostowym stanowi ostrzeżenie, że rynek traci swoją dynamikę. Byki słabną, więc warto zachować większą ostrożność przy ustalaniu odległości zleceń obronnych (stop loss).
Szczególnym przypadkiem szpulki jest świeca doji. Zamiast korpusu posiada ona poziomą kreskę, czyli cena otwarcia jest równa cenie zamknięcia. Świeca ta ma największe znaczenie, gdy pojawia się po dłuższym wzroście lub spadku. Według Japończyków jest to oznaka szczytu lub dołka. Nie zawsze zapowiada jednak odwrócenie trendu. Jeśli rynek ponownie ruszy w górę i przebije poziom górnego cienia świecy, wtedy można oczekiwać kontynuacji trendu. Chwilowy przestój był tylko krótkim odpoczynkiem.
Japońska poezja
Oprócz walorów czysto analitycznych, japońskie świece mają jeszcze jeden, którego nie posiada chyba żadna inna metoda analizy. Chodzi mianowicie o aspekt estetyczny, czyli pobudzające wyobraźnię nazwy poszczególnych świec i formacji.
Korpusy, szpulki, cienie i doji to tylko namiastka całego arsenału japońskiej poezji. Wkrótce w cyklu „Profesjonalny inwestor" zajmiemy się bardziej rozbudowanymi formacjami. Pojawią się młoty, wisielce, spadające gwiazdy i magicznie brzmiąca zasłona ciemnej chmury. Pokażemy też, jak można łączyć japoński arsenał techniczny z tradycyjnym, zachodnim.
Historia wykresów świecowych
Japończycy stosowali analizę techniczną już w XVII wieku – posłużyła im do oceny zachowania kursu ryżu na rynku terminowym. Nie od razu jednak były to wykresy świecowe. Ich ewolucja składa się aż z czterech etapów. Najpierw stosowano wykresy zatrzymania, czyli zwykłą linię, która łączyła ceny zamknięcia poszczególnych sesji. Potem pojawiły się paliki, czyli pionowe kreski łączące cenę maksymalną i minimalną. Można uznać, że był to prototyp dzisiejszych świec. Kolejne ulepszenie to kombinacja palików i wykresów zatrzymania. Do pionowej kreski dodano poziomą, która pokazuje cenę zamknięcia. W ten sposób powstał wykres słupkowy. Ostatnim etapem ewolucji były kotwice. Specyficzny kształt nadali im kupcy handlujący ryżem, którzy spotykali się w miastach portowych. Kotwice posiadały ulepszenie w postaci dodatkowej linii poziomej obrazującej cenę otwarcia. Zamknięcie symbolizowała natomiast strzałka – zwrócona w górę, gdy zamknięcie było wyżej od otwarcia, zwrócona w dół w sytuacji przeciwnej. Świece były więc tylko graficznym udoskonaleniem kotwic. Po raz pierwszy zaczęto je stosować w drugiej połowie XIX?wieku.
Opinia: Formacje świecowe można stosować na polskim rynku
Piotr Neidek, analityk DI BRE Banku
Japońska technika analizowania wykresów niewiele różni się od amerykańskiego podejścia typu bar (wykresy słupkowe), gdyż zawiera te same dane. Uwzględnienie korpusu pozwala jednak zupełnie inaczej spojrzeć na wykresy. Kolor świeczki, długość cienia oraz wielkość korpusu pozwalają na błyskawiczne wnioski dotyczące relacji popytu i podaży oraz ukazują panujące na rynku emocje. Zbudowanie białego młota po silnym ruchu spadkowym zazwyczaj jest sygnałem o zmianie warty w akcjonariacie. Jednak największą wartość analityczną ma to, czy w kolejnych dniach dojdzie do przerwania dolnego cienia tworzącego strefę wsparcia – jeśli tak, to należy liczyć się z dalszą mocną wyprzedażą. Prostą, lecz bardzo pomocną formacją jest objęcie hossy czy też bessy, którą należy łączyć z RSI – formacje te są wysoce wiarygodne. Pisząc o japońskich technikach, należy zwrócić uwagę na marubozu (świeca, która nie posiada cieni) poparte olbrzymimi obrotami, zbudowane na ekstremach – dno białego marubozu powinno stanowić poziom nie do przejścia i kluczowe wsparcie. Ciekawą, lecz rzadko spotykaną formacją jest szkielet sekata zapowiadający wyczerpanie się impulsu. Natomiast formacja wisielca bywa często wykorzystywana przez kupujących (czyli wbrew teorii!) do swobodnego angażowania się w akcje – rynek widzi ostrzeżenie, zwiększając podaż akcji, co jest skrupulatnie wykorzystywane przez popyt do niezauważonej akumulacji. Technikę świecową można z powodzeniem stosować na polskim rynku akcji. Gorzej jest z rynkiem walutowym, ale Forex rządzi się własnymi prawami i tam nawet klasyczna teoria Dowa często zawodzi.