„Nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka" – tak w obrazowy sposób jest przedstawiana jedna z ważniejszych zasad inwestowania. Przestrzega ona przed lokowaniem wszystkich środków w jeden rodzaj aktywów, np. wyłącznie w akcje albo tylko w jedną ulubioną spółkę czy wybrany region geograficzny. Taka strategia wiąże się z dużym ryzykiem, choć może przynieść wysokie zyski, jeśli wybierzemy rodzaj aktywów, które będą liderem zwyżek w danym czasie.
Przykładowo w latach 2006–2007 były to akcje małych spółek. W zasadzie każdy fundusz, który inwestował w tzw. MiSie (akcje małych i średnich spółek) pozwalał zarobić krocie. Ale rok później (2008 r.) indeks małych spółek sWIG80 spadł o 60 proc., natomiast sporo zarobić można było na obligacjach skarbowych (około 9 proc.).
Trudno trafić z prognozą
Niektórzy mogą stwierdzić, że po prostu trzeba inwestować w to, co w danym czasie przynosi zyski. Szkopuł w tym, że niełatwo jest przewidzieć, jak zachowa się rynek i która inwestycja przyniesie w danym okresie najwyższe zyski. Szczególnie trudno jest przewidzieć momenty zwrotne, czyli np. zakończenie bessy i rozpoczęcie hossy. Rynek lubi zaskakiwać.
Niejednokrotnie zdarzało się, że kiedy większość analityków przewidywała kontynuację hossy, nagle pojawiały się głębokie spadki kursów akcji. Tak było w 2007 r. Bessa zaczęła się, kiedy polska gospodarka dynamicznie rozwijała się, spadało bezrobocie i rosły wynagrodzenia. Nic nie wskazywało, że przyjdzie spowolnienie. Dlatego aby uniknąć zagrożenia, że nie trafimy z prognozą, możemy inwestować w różne klasy aktywów i na różnych rynkach. Fachowo takie zróżnicowanie portfela nazywane jest dywersyfikacją. Jednak ważne jest, aby dywersyfikacja nie była przypadkowa.
Opracuj strategię
Podział środków między różne klasy aktywów (akcje, obligacje, surowce itp.) powinien wynikać z naszych celów inwestycyjnych, horyzontu czasowego oraz tolerancji ryzyka. Jeśli planujemy inwestować tylko po to, aby zachować wartość naszych środków i nie lubimy ryzyka, to w naszym portfelu przewagę powinny zyskać aktywa bezpieczne (obligacje, lokaty). Jeśli planujemy inwestować w długim terminie, tolerujemy okresowe straty, a naszym celem jest pomnożenie majątku – to możemy wybrać strategie oparte na funduszach akcji.
Dopiero, gdy ustalimy odpowiednie proporcje klas aktywów w portfelu, możemy zastanowić się, jak zróżnicować nasze inwestycje w ramach tych klas. – Błędem jest przypadkowe dokładanie do portfela różnego rodzaju instrumentów finansowych z wielu rynków. Efekt może być taki, że portfel owszem będzie mocno zróżnicowany, ale nie osiągniemy założonych celów inwestycyjnych. Dywersyfikacja nie może być celem samym w sobie – mówi Roland Paszkiewicz, dyrektor działu analiz w CDM Pekao.
Dlatego najpierw trzeba ustalić strategię i dopiero w jej ramach dywersyfikować portfel. Przykładowo, jeśli zakładamy, że naszym celem jest odłożenie dodatkowych środków na emeryturę i planujemy przez 30 lat regularnie odkładać pewną kwotę, wówczas możemy wybrać strategię agresywną, gdzie 70 proc. portfela będą stanowiły akcje, 10 proc. surowce, 10 proc. obligacje oraz 10 proc. instrumenty rynku pieniężnego. I dopiero na poziomie klas aktywów dokonujemy dywersyfikacji portfela. Dzieląc akcje np. na: polskie (20 proc.), rynku amerykańskiego (30 proc.) i rynków europejskich (20 proc.). Podobnie można zróżnicować bezpieczną część portfela – dzieląc ją na krajową i zagraniczną.
Należy uważać na pozorną dywersyfikację. Błędem jest, jeśli kupimy fundusze różnych TFI, ale inwestujące np. tylko w segmencie małych spółek. W rezultacie nasz portfel będzie wystawiony na duże ryzyko w przypadku dekoniunktury.
W pewnych okresach niektóre rynki będą sobie lepiej radziły niż inne, dlatego warto geograficznie zróżnicować inwestycje. Przykładowo w ubiegłym roku średni wynik dla funduszy akcji firm amerykańskich rozliczony w polskiej walucie wyniósł 4,1 proc. Natomiast fundusze akcji polskich spółek straciły ponad 23 proc. Jeśli w 2011 r. część portfela akcyjnego zainwestowalibyśmy w fundusze akcji polskich, a drugą połowę – w akcji amerykańskich, to zmniejszylibyśmy jego zmienność i ograniczylibyśmy straty.
Obiecujące rynki dojrzałe
W tym roku nasze indeksy giełdowe nadal dużo słabiej zachowują się niż amerykańskie. Polska wciąż jest zaliczana do rynków rozwijających się, które przez inwestorów zagranicznych darzone są dużo mniejszym zaufaniem niż rynki dojrzałe (USA, Japonia, Wielka Brytania, Niemcy, Francja). Dlatego w okresach niepewności na giełdach kapitał z krajów rozwijających jest wycofywany. Z drugiej strony gospodarki wschodzące mają zazwyczaj większe tempo wzrostu niż dojrzałe, a więc w czasach prosperity pozwalają inwestorom więcej zarobić. Do największych rynków wschodzących (emerging markets) zaliczane są: Chiny, Indie, Rosja, Brazylia czy Korea Południowa. Bywało i tak, że roczny wzrost na giełdach w tych krajach sięgał nawet 100 proc. Jednak zdaniem analityków na powrót dobrej koniunktury na tych rynkach przyjdzie nam jeszcze poczekać. W najbliższych latach warto postawić na akcje z rynków rozwiniętych, ponieważ tempo wzrostu gospodarek wschodzących ostatnio mocno hamuje. Z kryzysem szybciej powinny uporać się kraje Unii oraz Stany Zjednoczone.
Ryzyko walutowe
Inwestując na rynkach zagranicznych, trzeba wziąć pod uwagę ryzyko walutowe. Często dobry wynik funduszu jest efektem osłabienia się naszej waluty w stosunku do waluty bazowej funduszu zagranicznego, którą najczęściej jest dolar lub euro.
Tak było w ubiegłym roku, kiedy umocnienie dolara aż o 17 proc. pozytywnie wpłynęło na wyniki funduszy rynku amerykańskiego. Z reguły jest tak, że kiedy na giełdach panuje hossa, to złoty umacnia się w stosunku do głównych walut (dolara, euro), co z kolei negatywnie wpływa na wynik inwestycji zagranicznych. W czasie bessy, kiedy złoty się osłabia – wpływ na inwestycje zagraniczne jest korzystny. Coraz więcej zarządzających zabezpiecza (chociaż w pewnym stopniu) fundusz przed zmianami kursowymi.
Określ czas inwestycji
Im dłuższy jest czas inwestycji i im większą mamy skłonność do ryzyka, tym więcej akcji może znajdować się w naszym portfelu. I odwrotnie: jeśli nie lubimy ryzykować i planujemy inwestować przez kilka miesięcy, to większość środków lokujemy bezpiecznie. Na przykład osoba, która zamierza pomnażać swój kapitał przez pięć – siedem lat i jest skłonna zaakcep- tować przejściowe straty, może wybrać portfel zrównoważony, czyli taki, w którym połowa oszczędności będzie ulokowana w akcjach, a pozostała część w bezpiecznych funduszach obligacji i na lokatach. Kiedy na rynki powróci hossa – inwestor zarobi zarówno na akcjach, jak i obligacjach. Natomiast w czasie bessy zyski z obligacji i lokat zniwelują straty z części akcyjnej portfela. Jeśli dana osoba planuje oszczędzać przez co najmniej kilkanaście lat, to warto, aby podjęła ryzyko i większą część środków zainwestowała w akcje, bo dzięki temu osiągnie wyższe zyski. Jednak nie należy wszystkich pieniędzy inwestować ryzykownie. Warto chociaż 10 proc. środków ulokować bezpiecznie, np. w funduszach pieniężnych. Po to, aby w sytuacjach awaryjnych można było je łatwo wycofać bez obawy, że z powodu złej sytuacji na giełdzie odnotujemy straty.
Opinia
Zbuduj portfel inwestycyjny złożony z różnych klas aktywów - Piotr Szulec, dyrektor komunikacji inwestycyjnej w Pioneer Pekao IM
Dywersyfikacja w inwestowaniu jest jedną z najważniejszych rzeczy, jaką należy zrobić. Warto jednak pamiętać o tym, że głównym jej celem jest obniżenie ryzyka poprzez rozłożenie swoich oszczędności pomiędzy różne klasy aktywów (akcje, obligacje, surowce itp.), różne produkty (akcje, obligacje, lokaty, fundusze, złoto, polisy) lub inwestując w kraju i za granicą. Każdy rodzaj dywersyfikacji jest dobry, jeśli prowadzi do obniżenia ryzyka całego portfela oszczędności. To jednak tylko jedna strona medalu. Mocno zdywersyfikowany portfel oszczędności prowadzi również do uśrednienia możliwej do osiągnięcia stopy zwrotu. Fundusze inwestycyjne poprzez swoją konstrukcję, dostępność i różnorodność dobrze nadają się do dywersyfikacji ryzyka. W oparciu o fundusze można budować różne strategie inwestycyjne i dywersyfikować swoje oszczędności w oparciu o różne sektory, branże czy rynki zagraniczne. Pozwala na to zarówno duża ilość dostępnych funduszy, jak i ich różnorodność. Dzięki funduszom inwestycyjnym inwestorzy mają możliwość pośredniego inwestowania na takich rynkach jak USA, Chiny, Indie, Rosja czy Meksyk. Ale mogą też opierać swoje inwestycje na różnych sektorach, jak np. biotechnologii, odnawialnych źródłach energii czy surowcach takich jak miedź, ropa i złoto. Połączenie możliwości inwestowania w krajowe fundusze akcji i obligacji z inwestowaniem w zagraniczne fundusze akcji i obligacji daje duże pole do popisu w zakresie tworzenia różnorodnych portfeli inwestycyjnych o różnej skali ryzyka i oczekiwanej stopie zwrotu. Biorąc pod uwagę obecne uwarunkowania rynkowe, bardziej perspektywiczne na dziś wydają się rynki rozwinięte, tj. USA czy nawet wybrane kraje strefy euro. Ale również Chiny czy Indie, biorąc pod uwagę ich „nieograniczony" potencjał rozwoju, nie powiedziały z pewnością ostatniego słowa.
Stopień dywersyfikacji naszego portfela powinien zależeć również od wielkości środków, które zamierzamy zainwestować. Im większą sumą dysponujemy, tym nasz portfel może być lepiej zdywersyfikowany np. między pięć–sześć funduszy. Jeśli dopiero zaczynamy gromadzić środki i mamy ich niewiele, to zainwestujmy chociaż w dwa różne fundusze: jeden akcji, a drugi – obligacji.