Po mocnych piątkowych spadkach notowań, dziś kurs Kernela zachowuje się spokojnie. Rano lekko spadał, a potem zaczął dominować popyt. Obecnie akcje zyskują 2 proc. do 9,5 zł. Inwestorzy czekają na informacje z Luksemburga (tam zarejestrowana jest spółka). Tamtejszy sąd dziś pochyli się nad pozwami akcjonariuszy mniejszościowych, domagających się czasowego zawieszenia kontrowersyjnych działań związanych z delistingiem.
Na decyzję luksemburskiego sądu czeka też Komisja Nadzoru Finansowego, która zawiesiła postępowanie w sprawie wycofania akcji spółki z obrotu na GPW. Luksemburski sąd będzie decydował m.in. w sprawie uchwały delistingowej, która została podjęta przez radę dyrektorów w kwietniu 2023 r.
- Jest to okoliczność mająca istotne znaczenie dla prowadzonego postępowania, gdyż podjęcie uchwały delistingowej jest jedną z przesłanek udzielenia przez Komisję zezwolenia na wycofanie akcji Kernel z obrotu na rynku regulowanym - podkreślał Jacek Barszczewski, rzecznik KNF.
Delisting Kernela budzi dużo kontrowersj. Nie tylko ze względu na zaoferowaną przez wiodącego akcjonariusza, Andrija Werewskiego cenę (18,5 zł za akcję), ale przede wszystkim z powodu sposobu delistingu.
Kernel bazuje na luksemburskich przepisach, a one - zdaniem niektórych przedstawicieli rynku – nie spełniają wymogów wskazywanych przez ustawę o ofercie w obszarze delistingu. Kontrowersje wzbudziła też emisja akcji, dzięki której wiodący akcjonariusz zwiększył swój udział w kapitale do ponad 92 proc. GPW stwierdziła, że spółka naruszyła zasady ładu korporacyjnego.
21 marca odbędzie się NWZ w sprawie obniżenia kapitału poprzez umorzenie akcji. Jeśli taka uchwała zapadnie, udział Namsena (firma kontrolowana przez Andrija Werewskiego ) wzrośnie z 92,29 proc. do 94,37 proc., próg 95 proc. umożliwia już przeprowadzenie przymusowego wykupu.
Kernel to jedna z wiodących spółek spożywczych, prowadzących swój biznes na Ukrainie. Wycena firmy na GPW wynosi obecnie 2,8 mld zł.